Tornado ubłocony od stóp do głów biegał po podwórku z kijaszkiem w ręku, gadając pod nosem do wymyślonego kogoś, z kim się bawił. W pewnej chwili wycelował we mnie kij i krzyknął:
- Stój, bo mam debilator!
Po zabawie zażądał:
- Ale dziś też się kąpiemy w bajli!