- K., nie wiemy, czy uda nam sie przyjechać na przedstawienie. Może być tak, że babcia i dziadzio przyjadą po Ciebie z Tadkiem.
K., po dłuższej chwili namysłu:
- Ale tam pseciez nie ma wody.
- Babciu, ty ciongle chodzis w spodniach. TY mas jakieś spódnicki?
- Nooooo, mam.
- To pokas. Ciocia Ela powiedziała, ze na psectawienie tseba sie ublać elegantko.
Babcia otworzyła szafę, K. przeglądał zawartosć:
- Tę jutlo wlóz, będzie ciepła i elegantka.
W drodze powrotnej od dziadków K. monologowal:
- Wyblałem dla babci spódnicke baldzo ładnom i cieplutką. Jak babcia sie w nią ubieze, to wlescie będzie elegantko wygladać.
Z tata przy czytaniu "Tomka, Romka i Atomka":
- Co to jest loch?
- To takie więzienie w zamku. Zamykano tam złodziei.
- A to nie było wtedy kątów?
- K., spróbuj tej pomarańczowej papryki.
- Ja nienawidzę papryki, ja nawidzę tylko ogór/lki.
czwartek, 24 stycznia 2013
piątek, 18 stycznia 2013
ataki
- Mamo, uważaj, telas będzie na ciebie atak miłościowy!!!
- A telas na tatę nolmalny!
- Mamo, pocytaj mi jesce.
- Nie, już przeczytaliśmy dwie książeczki.
- Ale ja cie tak baldzo kocham i lubię!
- Ja też cię bardzo kocham i lubię, ale czas już spać.
- To moze zawołaj tatę, ja juz go telas więcej kocham. może on mi poczyta. Bo ja już was kocham plawie w takim samym rozmiaze.
- A telas na tatę nolmalny!
- Mamo, pocytaj mi jesce.
- Nie, już przeczytaliśmy dwie książeczki.
- Ale ja cie tak baldzo kocham i lubię!
- Ja też cię bardzo kocham i lubię, ale czas już spać.
- To moze zawołaj tatę, ja juz go telas więcej kocham. może on mi poczyta. Bo ja już was kocham plawie w takim samym rozmiaze.
kazik pisze
kmbmnbvcxxiiiiiiiyyyyyyyyyy5eeeeerrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr444444444444444444444444333
wtorek, 15 stycznia 2013
dialogi wannowe
- Mamo, jak byłem u babci Jadzi, to bawiłem się w sportowca. A telas będę takie spolty uplawiał. Wodniackie.
- Kto mi dzisiaj cziyta? Chyba ktoś najukochańszy. To znaczy ty mamo :).
czwartek, 10 stycznia 2013
uczulona Ałka
- Mamo, mozes byc telas lekazem? Bo Ałka jest chola.
- A co jej dolega?
- Była sama w dzungli, bez mamusi. I tam lezała na takim stole, a wokół niej siedzieli Muzynki i kcieli jom zjesc. Ale ona im uciekłą i telas jest u mnie.
- Aha, ale co jej jest? Czy coś ją boli?
- Chyba ma uculenie na sodę, bo nie chce jeść pielnicków z choinki. Ja jej codziennie daje na śniadanie, a ona nie chce jeść.
- To może trzeba wymyślić jakieś inne danie śniadaniowe dla Ałki?
- No moze tak. Dam jej pielnicków bez sody.
- A może banany?
- Nie, na banany tes ma uculenie.
- A co jej dolega?
- Była sama w dzungli, bez mamusi. I tam lezała na takim stole, a wokół niej siedzieli Muzynki i kcieli jom zjesc. Ale ona im uciekłą i telas jest u mnie.
- Aha, ale co jej jest? Czy coś ją boli?
- Chyba ma uculenie na sodę, bo nie chce jeść pielnicków z choinki. Ja jej codziennie daje na śniadanie, a ona nie chce jeść.
- To może trzeba wymyślić jakieś inne danie śniadaniowe dla Ałki?
- No moze tak. Dam jej pielnicków bez sody.
- A może banany?
- Nie, na banany tes ma uculenie.
niedziela, 6 stycznia 2013
grudzień
Po północy:
Tornado z temperaturą z trudem obniżoną do 39,5:
- A wies, ze wymitować to inaczej zygać?
- Wiem, tylko to tak mniej elegancko.
- Ale tak samo niepsyjemnie.
- A skąd ty znasz to słowo?
- Nie wiem, pewnie gdzieś się nauczyłem. Wies, ja zostanę uczycielem.
- A czego będziesz uczyć?
- Polkiego.
- Polskiego?
- Tak. I gludnia.
I po chwili:
- Bo węgielski za trudny jest.
Następnego dnia, po osiągnięcie 38:
- K., w jakim jestes stanie?
- Adhd.
Tornado z temperaturą z trudem obniżoną do 39,5:
- A wies, ze wymitować to inaczej zygać?
- Wiem, tylko to tak mniej elegancko.
- Ale tak samo niepsyjemnie.
- A skąd ty znasz to słowo?
- Nie wiem, pewnie gdzieś się nauczyłem. Wies, ja zostanę uczycielem.
- A czego będziesz uczyć?
- Polkiego.
- Polskiego?
- Tak. I gludnia.
I po chwili:
- Bo węgielski za trudny jest.
Następnego dnia, po osiągnięcie 38:
- K., w jakim jestes stanie?
- Adhd.
wtorek, 1 stycznia 2013
bobry
Na spacerze w lesie opodal naszego domu:
- K., zobacz, bobry podgryzły tamto drzewo. To, które prawie upada.
- Biedne dziewo. Ale może zawołamy wujka Janka, to o n przywiezie takom specjalnom taśmę, sam ją kupi, poskleja te dziewa.
- Dlaczego wujka Janka?
- Bo on jest kopal(r)nikiem
- K., zobacz, bobry podgryzły tamto drzewo. To, które prawie upada.
- Biedne dziewo. Ale może zawołamy wujka Janka, to o n przywiezie takom specjalnom taśmę, sam ją kupi, poskleja te dziewa.
- Dlaczego wujka Janka?
- Bo on jest kopal(r)nikiem
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)