Dostaliśmy wczoraj pochwałę od pana doktora F., że Tornado dobrze leczymy :). Szkoda tylko, że zapowiada się na długie leczenie. W czasie wizyty u lekarza najważniejsze było, kiedy dotanie rękawiczkowy balonik :). No i popisał się świetną znajomościa porocedury - "oddychaj-nie oddychaj".
A dziś mówi , że jest słaby:):
- K., poszukaj pilota.
- Nie widzę, bo mam słabe rączki.
- Podaj proszę bratu żyrafkę.
- NIe mogiem, bo mam słabe nóżki.
czwartek, 31 maja 2012
środa, 30 maja 2012
bły dzień
Jedynym objawem choroby u Tornado jest dziś narzekanie na nas, brata, dzień, wszystko:
- Mam bły dzień, jestem bły. Gupi halatol. Nie będę halował się.
Koniecznie musi to mówić z rękami założonymi jak Ela w "Ubrankach Eli".
W przerwach pomiedzy jednym narzekaniem a drugim daję się z nim dogadać.
I coś miłego zrobić.
Układaliśmy wszystkie domowe puzzle mające poniżej 100 elementów, czytaliśmy mnóstwo książęczek, tańczyliśmy i robiliśmy z K. taczki, turlaliśmy się we trójkę po podłodze od drzwi balkonowych do schodów, pelerynkowy superK. ratował mamę-księżniczkę, a Scooby - Pulpet miał rozwiązywać jakąś zagadkę "kiminalnom".
No i dziś odbyło sie pierwsze przedstawienie, w którym K. brał - prawie czynny - udział. Prawie - bo swój tekst powiedział cichutko pod nosem, w piosenkach śpiewał głównie refreny, opuszczał swoje miejsce na scenie, żeby lepiej przyjrzeć się występującym współprzedszkolakom. Ale i tak był boski ;). Szalenie miło było go zobaczyć wśród reszty dzieciaków.
K. przypomniał sobie o "iciminie C". Przypomniał też sobie o teatrzyku, który oglądaliśmy zimą.
- Mamo, jak byliśmy w kinie (sic.) i ta pani wucała piłkom do góly, to ta ina pani gała na fkszypcach.
- W teatrze i chyba na kontrabasie. Przypomiało ci się?
- Aha, to ja może zaploszem moją pszyjaciółkę I. i znowu tam pojedziemy.
- Świetny pomysł.
- A T. jaką pszyjaciólkę zaposi? Anię?
Do taty wieczorem:
- To ja beńde spał, a ty mi czytaj.
- Mam bły dzień, jestem bły. Gupi halatol. Nie będę halował się.
Koniecznie musi to mówić z rękami założonymi jak Ela w "Ubrankach Eli".
W przerwach pomiedzy jednym narzekaniem a drugim daję się z nim dogadać.
I coś miłego zrobić.
Układaliśmy wszystkie domowe puzzle mające poniżej 100 elementów, czytaliśmy mnóstwo książęczek, tańczyliśmy i robiliśmy z K. taczki, turlaliśmy się we trójkę po podłodze od drzwi balkonowych do schodów, pelerynkowy superK. ratował mamę-księżniczkę, a Scooby - Pulpet miał rozwiązywać jakąś zagadkę "kiminalnom".
No i dziś odbyło sie pierwsze przedstawienie, w którym K. brał - prawie czynny - udział. Prawie - bo swój tekst powiedział cichutko pod nosem, w piosenkach śpiewał głównie refreny, opuszczał swoje miejsce na scenie, żeby lepiej przyjrzeć się występującym współprzedszkolakom. Ale i tak był boski ;). Szalenie miło było go zobaczyć wśród reszty dzieciaków.
K. przypomniał sobie o "iciminie C". Przypomniał też sobie o teatrzyku, który oglądaliśmy zimą.
- Mamo, jak byliśmy w kinie (sic.) i ta pani wucała piłkom do góly, to ta ina pani gała na fkszypcach.
- W teatrze i chyba na kontrabasie. Przypomiało ci się?
- Aha, to ja może zaploszem moją pszyjaciółkę I. i znowu tam pojedziemy.
- Świetny pomysł.
- A T. jaką pszyjaciólkę zaposi? Anię?
Do taty wieczorem:
- To ja beńde spał, a ty mi czytaj.
wtorek, 29 maja 2012
dużo alergii
Tornado znowu chory :(. Ale na chorego nie wygląda. Ani się nie zachowuje :). Jest sobą. Chory, ale Tornado :).
Postanowił myć szlauchem namiot ogrodowy. Wyszedł na taras, postał chwilę, wszedł do domu, po chwili wrócił z kurtką. Zakłada.
- Czemu zakładasz kurtkę?
- Żeby nie zmaznońc, bo wies, ja mam duzo alelgii.
Wwannie:
- Jestem w pszeczkolu i siedziem po tulecku. Takim wannym.
- Wannowym.
- Wannowym, aha. Dziś ucimy się łapania wody do buzi i pucia do celu. Wodom. No nie, niestety, mi nie udało się. Stóbujem jeszcze raz.
Postanowił myć szlauchem namiot ogrodowy. Wyszedł na taras, postał chwilę, wszedł do domu, po chwili wrócił z kurtką. Zakłada.
- Czemu zakładasz kurtkę?
- Żeby nie zmaznońc, bo wies, ja mam duzo alelgii.
Wwannie:
- Jestem w pszeczkolu i siedziem po tulecku. Takim wannym.
- Wannowym.
- Wannowym, aha. Dziś ucimy się łapania wody do buzi i pucia do celu. Wodom. No nie, niestety, mi nie udało się. Stóbujem jeszcze raz.
niedziela, 27 maja 2012
kulinarnie
Wczorajszy dzień zacząl się o 5.50. Tornado wszedł do naszej sypialni i powiedział:
- Dziedziobly lodzice.
Nie rzuciliśmy weń niczym, bo nie mieliśmy nic pod ręką...
Potem był Dzień Rodziny, oglądanie meczu Hubertusa :) i miły wieczór u nas. Najlepsze - próby mycia piłki (M.), butów (Tornado) i koca (P.) w strumieniach zraszacza do trawnika.
P. chciał zaadaptować Pulpeta:). Wczorajszej nocy nie byłby zachwycony takim obrotem spraw. Chociaż pewnie nawet wyjec Pulpet nie obudziłby śpiącego P.... Prawda, K.?
Dzisiejszy poranny dialog z ciocią Fifi:
- K., to jaką zupę dziś ugotujesz?
- Małe dzieci nie gotują zupki, dzieci jom.
I dalej:
- A jak będziesz duży, to jaką zupę będziesz gotował?
- Czekoladową.
No i wszystko jasne.
A, byłabym zapomniała. Na Dniu Rodziny ciocia R. pisała Tornadu i I. literki na tablicy. Gdy napisała "K" Tornado z radością krzyknął:
- To ja jestem!.
- Dziedziobly lodzice.
Nie rzuciliśmy weń niczym, bo nie mieliśmy nic pod ręką...
Potem był Dzień Rodziny, oglądanie meczu Hubertusa :) i miły wieczór u nas. Najlepsze - próby mycia piłki (M.), butów (Tornado) i koca (P.) w strumieniach zraszacza do trawnika.
P. chciał zaadaptować Pulpeta:). Wczorajszej nocy nie byłby zachwycony takim obrotem spraw. Chociaż pewnie nawet wyjec Pulpet nie obudziłby śpiącego P.... Prawda, K.?
Dzisiejszy poranny dialog z ciocią Fifi:
- K., to jaką zupę dziś ugotujesz?
- Małe dzieci nie gotują zupki, dzieci jom.
I dalej:
- A jak będziesz duży, to jaką zupę będziesz gotował?
- Czekoladową.
No i wszystko jasne.
A, byłabym zapomniała. Na Dniu Rodziny ciocia R. pisała Tornadu i I. literki na tablicy. Gdy napisała "K" Tornado z radością krzyknął:
- To ja jestem!.
środa, 23 maja 2012
krople mucha
Wieczór nam się wczoraj bardzo przedłużył, bo Tornado czekał na dziadka, żeby sie z nim przejechać "katkolem". Było późno, więc zmęczony dzieciak większość czynności ohisteryzowywał.
Po kąpieli:
Ja: - K., uważaj, coś ci cieknie z oczu!
Tornado: - Ja pacziem!
- Aha. O stopy też ci płaczą, leci ci z nich woda.
- Ale na topach nie mam oczów. Tylko ufoludy mają.
Po chwili ufolud grzecznie poszedł do łóżka i z wysiłkiem wysłuchał jednej książeczki. Przytrzymywanie samozamykających się powiek wymagało od Ałki inwencji :).
Dziś rano lekka histeryjka i potężny wrzask z powodu niewyspania, a dzień "przedszkolny", więc pobudka wczesna.
W ramach kontestowania śniadania siedział przed oknem:
- Patrz mamku, jakiś much tu siedzi.
Po kąpieli:
Ja: - K., uważaj, coś ci cieknie z oczu!
Tornado: - Ja pacziem!
- Aha. O stopy też ci płaczą, leci ci z nich woda.
- Ale na topach nie mam oczów. Tylko ufoludy mają.
Po chwili ufolud grzecznie poszedł do łóżka i z wysiłkiem wysłuchał jednej książeczki. Przytrzymywanie samozamykających się powiek wymagało od Ałki inwencji :).
Dziś rano lekka histeryjka i potężny wrzask z powodu niewyspania, a dzień "przedszkolny", więc pobudka wczesna.
W ramach kontestowania śniadania siedział przed oknem:
- Patrz mamku, jakiś much tu siedzi.
wtorek, 22 maja 2012
aniołek
Tornado przywieziony z przedszkola przez dziadka. Wybiega z auta, robi minę aniołka, składa rączki w "amen" i mówi:
- Posie, mogiem jechać do babci, mamku? Badzo posiem.
Oczywiście pojechał. U baci J. toczył zaciekłe boje z bratem ciotecznym, P. Wszystko, co miał w ręku ten drugi, zyskiwało nagle niezwykłą wartość... stawało się wręcz bezcenne.
Od kilku dni walczy o prawo spania u babci. Za każdym razem tłumaczymy mu, że nie ma piżamki lub Ałki. Dziś powiedział babci:
- Nie fkodzi, (że) nie mam piżamki. Jest ciepo, mogiem pać w majtusiach. A Ałkę zabałem z przedszkola.
Pulpet skończył dziś pół roku! Uczcił "małe urodziny" opychając się ziemią ;). Ząb nr 2 się przedziera.
Tornado zazwyczaj przestawia "się" na koniec swojej wypowiedzi. Lubię ;):
- Bo mi tak podoba się.
- Nie chcę uczesać się.
- Posie, mogiem jechać do babci, mamku? Badzo posiem.
Oczywiście pojechał. U baci J. toczył zaciekłe boje z bratem ciotecznym, P. Wszystko, co miał w ręku ten drugi, zyskiwało nagle niezwykłą wartość... stawało się wręcz bezcenne.
Od kilku dni walczy o prawo spania u babci. Za każdym razem tłumaczymy mu, że nie ma piżamki lub Ałki. Dziś powiedział babci:
- Nie fkodzi, (że) nie mam piżamki. Jest ciepo, mogiem pać w majtusiach. A Ałkę zabałem z przedszkola.
Pulpet skończył dziś pół roku! Uczcił "małe urodziny" opychając się ziemią ;). Ząb nr 2 się przedziera.
Tornado zazwyczaj przestawia "się" na koniec swojej wypowiedzi. Lubię ;):
- Bo mi tak podoba się.
- Nie chcę uczesać się.
poniedziałek, 21 maja 2012
trampolina
Mój starszy syn przeprowadził dziś udaną kampanię, której niejeden polityk mógłby mu pozazdrościć. Osłabił moją czujność i wyprowadził w pole. I trafiliśmy na trampolinę kuzynek G. i D. :))))))) Skakali i śpiewali "Koko".
niedziela, 20 maja 2012
ac
W aucie:
- Tato, włącz kominizacie.
W czasie wieczornego czytania:
Tornado: - Chcę książkę o byku.
Tata: - Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- K., ten byk ma tak na imię - Jak.
- HIHIHIHIHIHi.
Pulpet prawie usiadł. Dwa razy. Na razie na jednym półpupku i chwiejnie. Pierwszy raz pełzał po trawie (lubi) i pierwszy raz skakał na trampolinie (lubi, choć czuje respekt). No i zębiszcz się przedziera.
- Tato, włącz kominizacie.
W czasie wieczornego czytania:
Tornado: - Chcę książkę o byku.
Tata: - Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- K., ten byk ma tak na imię - Jak.
- HIHIHIHIHIHi.
Pulpet prawie usiadł. Dwa razy. Na razie na jednym półpupku i chwiejnie. Pierwszy raz pełzał po trawie (lubi) i pierwszy raz skakał na trampolinie (lubi, choć czuje respekt). No i zębiszcz się przedziera.
sobota, 19 maja 2012
wczorajsze
Ja: - Chcesz zerwać kartkę z kalendarza?
Tornado:- Uhm.
- No to zrywaj.
- Jeście musisz przetytać.
- Dziś piątek, osiemnastego maja, imieniny Eryka i Aleksandry.
- Ciekawe, gdzie mieszkają ta Eryka i Sandra?
- K. Dlaczego piłujesz krzesło?
- Żeby było klóciejsze.
Wies mamo, gugałem jusz do T., a on ciongle pacie.
Tornado:- Uhm.
- No to zrywaj.
- Jeście musisz przetytać.
- Dziś piątek, osiemnastego maja, imieniny Eryka i Aleksandry.
- Ciekawe, gdzie mieszkają ta Eryka i Sandra?
- K. Dlaczego piłujesz krzesło?
- Żeby było klóciejsze.
Wies mamo, gugałem jusz do T., a on ciongle pacie.
poimprezowo
Przed wyjazdem na urodziny P.:
- To ty będziesz prowadziła, mamku? (bo ja trzymałam kluczyki).
- Nie, tata.
- A jak tata beńdzie pił alkohol?
Z imprezy Tornado został wyciągnięty siłą, co jest najlepszą recenzją jego zadowolenia, mniej zadowolony był P., któremu Tornado przewracał rower :(. Zwrócić uwagę idola za wszelką cenę...
Po imprezie:
M.: Zaraz idziesz do wanny.
Tornado: Dobrze. Zaraz, nie muszę się myć, pseciesz mam medal! (ale i tak się umył, wujku T.!)
W wannie:
- Miło spędziliśmy popołudnie. (ja)
- Uhm. (Tornado)
- To co Ci się najbardziej podobało na urodzinach P.?
- Samochodziki na pilota. (przynajmniej szczerze)
- A na drugim miejscu?
- Wujek w niebietkiej bluzie.
- Wujek T.?
- Nie, ten dlugi. W lospinanej.
- Wujek M-n.?
- Taaaak!
- A dlaczego?
- Bo miał śluboklent.
- To ty będziesz prowadziła, mamku? (bo ja trzymałam kluczyki).
- Nie, tata.
- A jak tata beńdzie pił alkohol?
Z imprezy Tornado został wyciągnięty siłą, co jest najlepszą recenzją jego zadowolenia, mniej zadowolony był P., któremu Tornado przewracał rower :(. Zwrócić uwagę idola za wszelką cenę...
Po imprezie:
M.: Zaraz idziesz do wanny.
Tornado: Dobrze. Zaraz, nie muszę się myć, pseciesz mam medal! (ale i tak się umył, wujku T.!)
W wannie:
- Miło spędziliśmy popołudnie. (ja)
- Uhm. (Tornado)
- To co Ci się najbardziej podobało na urodzinach P.?
- Samochodziki na pilota. (przynajmniej szczerze)
- A na drugim miejscu?
- Wujek w niebietkiej bluzie.
- Wujek T.?
- Nie, ten dlugi. W lospinanej.
- Wujek M-n.?
- Taaaak!
- A dlaczego?
- Bo miał śluboklent.
czwartek, 17 maja 2012
kundele
Ja: Ten pies to pudel, taka rasa.
Tornado: A Rondel to rasa kundel.
Ja: No w jakims sensie.
Tornado: To Misio i Fredzio też są kundelami?
W czasie oglądania "Brygady RR":
- Mamo, musisz tu psyjść koło taty. Razem będziecie mnie obraniać!
Tornado: A Rondel to rasa kundel.
Ja: No w jakims sensie.
Tornado: To Misio i Fredzio też są kundelami?
W czasie oglądania "Brygady RR":
- Mamo, musisz tu psyjść koło taty. Razem będziecie mnie obraniać!
środa, 16 maja 2012
brzuchoból
Złe wiadomości, z gatunku - spodziewaliśmy się, ale mieliśmy nadzieję, że się mylimy. Myśli lecące w stronę Międzylesia. I mało miejsca na radość.
Środa, więc mało Tornado, ale za to koncentrat, nie płyn :). I szaleństwa, i histerie. I powrót "problemu pompy".
W przedszkolu uczą się o łące. Nie mogliśmy się za wiele o tym dowiedzieć, ale wiemy już, że na łąkach nie miszkają słonie.
Pulpet - od kilku dniu trudnoodrywalny od mamy. A konkretniej - kawałka mamy. Jednego z dwóch kawałków mamy. W przerwach pomiędzy uprawianiem hobby - pelzanie i koci grzbiet. Podpełz do pudełka, otworzył je i zjadł paragon, który znalazł w środku. Ciekawe, czy ktoś uwzględni mi reklamację, gdy coś okaże się z nimi nie tak ;).
Środa, więc mało Tornado, ale za to koncentrat, nie płyn :). I szaleństwa, i histerie. I powrót "problemu pompy".
W przedszkolu uczą się o łące. Nie mogliśmy się za wiele o tym dowiedzieć, ale wiemy już, że na łąkach nie miszkają słonie.
Pulpet - od kilku dniu trudnoodrywalny od mamy. A konkretniej - kawałka mamy. Jednego z dwóch kawałków mamy. W przerwach pomiędzy uprawianiem hobby - pelzanie i koci grzbiet. Podpełz do pudełka, otworzył je i zjadł paragon, który znalazł w środku. Ciekawe, czy ktoś uwzględni mi reklamację, gdy coś okaże się z nimi nie tak ;).
wtorek, 15 maja 2012
czwartek, 10 maja 2012
żyrafka
Wczoraj dzień zakręcony - wyprawa do "naszej" szkoły i do Warszawy. Śmieszne, że teraz dla nas dotarcie na Ochotę, gdzie kiedyś mieszkaliśmy, jest wyprawą.
Gdy pakowałam Pulpeta w foteliku do auta:
M.: Nie składaj tego pałąka, można na nim coś powiesić.
Ja (zła): No tak, żyrafkę, której zapomniałam zabrać z domu.
Tornado: Nie matw sie mamku, czasami tak jest, że sie zapomina zabielnońć rzeczy dla małych dzidziusiów.
Gdy pakowałam Pulpeta w foteliku do auta:
M.: Nie składaj tego pałąka, można na nim coś powiesić.
Ja (zła): No tak, żyrafkę, której zapomniałam zabrać z domu.
Tornado: Nie matw sie mamku, czasami tak jest, że sie zapomina zabielnońć rzeczy dla małych dzidziusiów.
środa, 9 maja 2012
zła pani
Kiedy ma się pierwsze dziecko, nie wie się przede wszystkim jednej rzeczy - jedno dziecko, do tego niemowlę, to małe wakacje. W porównaniu do bycia z dwojgiem. Nie wiem, jak to jest z większą liczbą, podobno przy czwórce ma się znowu luz. Wierzę, nie będę sprawdzać ;).
U nas dziś małe wakacje, bo Tornado w przedszkolu, a Pulpetowi udało się mieć dwie solidne drzemki. A w czasie aktywności był tak zajęty próbami czworakowania, że mama była mu tylko potrzebna od czasu do czasu do wyjmowania go z ciasnych kątow, w które się zapędzał. W tym czasie ja doprowadzałam dom do stanu używalności, dzięki czemu jestem ciut mniej sfrustrowana :).
M. przyniósł wielka pakę z książkami - mamy już wszytkie "Basie"! Tornado przejrzał uważnie wszystkie książki. I poszliśmy na podwórko, podlewać, pielić i takie tam. Nie przeczytaliśmy nic, zostawiliśmy sobie na wieczór.
Wieczorem do taty:
- Nie czytaj mi "Basia i plac zabaw". (przejętym głosem)
- Czemu?
- Bo tam jest ta zła pani.
Chłopaki śpią (uff), teraz zabieram się do czytania "Baś", żeby zobaczyć, o jaką złą pania chodzi.
U nas dziś małe wakacje, bo Tornado w przedszkolu, a Pulpetowi udało się mieć dwie solidne drzemki. A w czasie aktywności był tak zajęty próbami czworakowania, że mama była mu tylko potrzebna od czasu do czasu do wyjmowania go z ciasnych kątow, w które się zapędzał. W tym czasie ja doprowadzałam dom do stanu używalności, dzięki czemu jestem ciut mniej sfrustrowana :).
M. przyniósł wielka pakę z książkami - mamy już wszytkie "Basie"! Tornado przejrzał uważnie wszystkie książki. I poszliśmy na podwórko, podlewać, pielić i takie tam. Nie przeczytaliśmy nic, zostawiliśmy sobie na wieczór.
Wieczorem do taty:
- Nie czytaj mi "Basia i plac zabaw". (przejętym głosem)
- Czemu?
- Bo tam jest ta zła pani.
Chłopaki śpią (uff), teraz zabieram się do czytania "Baś", żeby zobaczyć, o jaką złą pania chodzi.
wtorek, 8 maja 2012
o czym milczą wierzby
Dziś dzień z gatunku - "mamy o tym nie mówią (ani tym bardziej nie piszą na blogach;)". Czyli chłopaki, cieszcie się, że przeżyliście. To, że jesteście w cali i zdrowi to tylko dowód, że kocha się mimo :).
Jeszcze nie dokonałam całkowitego bilansu strat, wystarczy, że chłopcy rozwalili mi okulary (w przypadku Tornado - to już drugie). Pulpet zrzucił mi z nosa, a K. w chwilę potem na nich siadł. A ja mam -5,5... i bez okularów widzę barwne plamy.
- Jestem za was zła, bo popsuliście mi okulary.
- Nie martw się, pukię ci nowe.
- A skąd weźmiesz pieniądze, żeby je kupić?
- Z bankomatu.
- A masz kartę?
- Foją wezme.
- Ale żeby móc pieniądze wydawać, to najpierw trzeba je zarobić.
- Można tez wykopać.
- Wykopać?
- Jak gólnik.
- A z "Basi" pamiętasz? To przypomnij sobie, co powiedziała o tym mama Basi.
- No że gólnik wykopuje sól lub wengiel.
- No właśnie, górnik zarabia pieniądze, a nie je wykopuje.
- To ja zalobiem.
- A gdzie będziesz pracować?
- W kole. Będziem uczył atamatyki, jak tatuś lub machania laz, trzi, cztely. Imnatyki.
Pulpet uczulony - marchewka i jabłko. Policzki jak u dziewcząt w rosyjskich bajkach. Może mu minie.
Jeszcze nie dokonałam całkowitego bilansu strat, wystarczy, że chłopcy rozwalili mi okulary (w przypadku Tornado - to już drugie). Pulpet zrzucił mi z nosa, a K. w chwilę potem na nich siadł. A ja mam -5,5... i bez okularów widzę barwne plamy.
- Jestem za was zła, bo popsuliście mi okulary.
- Nie martw się, pukię ci nowe.
- A skąd weźmiesz pieniądze, żeby je kupić?
- Z bankomatu.
- A masz kartę?
- Foją wezme.
- Ale żeby móc pieniądze wydawać, to najpierw trzeba je zarobić.
- Można tez wykopać.
- Wykopać?
- Jak gólnik.
- A z "Basi" pamiętasz? To przypomnij sobie, co powiedziała o tym mama Basi.
- No że gólnik wykopuje sól lub wengiel.
- No właśnie, górnik zarabia pieniądze, a nie je wykopuje.
- To ja zalobiem.
- A gdzie będziesz pracować?
- W kole. Będziem uczył atamatyki, jak tatuś lub machania laz, trzi, cztely. Imnatyki.
Pulpet uczulony - marchewka i jabłko. Policzki jak u dziewcząt w rosyjskich bajkach. Może mu minie.
poniedziałek, 7 maja 2012
random
Ostatnie kilka dni były tak intensywne, że nie starczyło mi czasu i sił na zapisywanie. Taki paradoks - gdy prowadzi się intensywne życie ("blog worthy" ;)) kiedy wreszcie dzieje się coś godne zapisania :), zostaje mało czasu na zapisywanie.
Sobota i niedziela upłynęła nam z Bzyniakami. Dzieci brudne i szczęśliwe.Wyprawy w pola w poszukiwaniu kota i bażantów - pod przewodnictwem Starszej M. Przebieranki. Daleki spacer. Wspólna kąpiel z dziewczynami (pewnie ostatna w życiu Tornado - on + dwie panienki ;, niedługo zaczną się wstydzić), woda czarna jak święta ziemia. Wspólne czytanie przed snem (życzenie Starszej M. -"Basia i nowy braciszek", Tornado - "Polowanie na lisa", a jakże, niestety juz nie mówi "a lisa" :( ).
Młodsza M.:
- Kocham cię K.
Starsza M.:
- Ja też cię kocham, K.
Tornado:
- Kocham was, dzie(w)ciny.
Z tatą w drodze z R., zobaczyli samochód udekorowany balonami:
- Dlaczego on jest taki w balonach?
- Bo ci państwo jadą do ślubu. My też z mamusią jechaliśmy tak do ślubu (co jest akurat nieprawdą, bo nasza jedyna samochodowa dekoracja - bukiet kwiatów - spadła po przejechaniu 500 metrów i jechała potem w bagażniku) i ty też, jak będziesz brać ślub, to będzies tak jechał. A z którą dziewczyną się ożenisz?
- Z mamą.
- Ale z mamą nie możesz, bo mama już ma męża. Musisz z jakąś inną dziewczyną.
- Nie mogiem, bo obca mnie będzie wyrzucała z domu.
Przy czytaniu książęczki z angielskimi słówkami:
- Dis is e kaczuszka.
Pulpet jest coraz skuteczniejszym pełzaczem, nieco frustruje go kończąca się powierzchnia pomieszczeń lub dostawanie się pod kanapę tudzież komodę. Dziś zaczął się bujać w pozycji na czworakach - potem robi szczupaka do przodu, ale na razie nie udaje mu się ruszyć. Chyba będzie próbował do skutku :), baaaardzo mu się podoba bycie mobilnym.
Sobota i niedziela upłynęła nam z Bzyniakami. Dzieci brudne i szczęśliwe.Wyprawy w pola w poszukiwaniu kota i bażantów - pod przewodnictwem Starszej M. Przebieranki. Daleki spacer. Wspólna kąpiel z dziewczynami (pewnie ostatna w życiu Tornado - on + dwie panienki ;, niedługo zaczną się wstydzić), woda czarna jak święta ziemia. Wspólne czytanie przed snem (życzenie Starszej M. -"Basia i nowy braciszek", Tornado - "Polowanie na lisa", a jakże, niestety juz nie mówi "a lisa" :( ).
Młodsza M.:
- Kocham cię K.
Starsza M.:
- Ja też cię kocham, K.
Tornado:
- Kocham was, dzie(w)ciny.
Z tatą w drodze z R., zobaczyli samochód udekorowany balonami:
- Dlaczego on jest taki w balonach?
- Bo ci państwo jadą do ślubu. My też z mamusią jechaliśmy tak do ślubu (co jest akurat nieprawdą, bo nasza jedyna samochodowa dekoracja - bukiet kwiatów - spadła po przejechaniu 500 metrów i jechała potem w bagażniku) i ty też, jak będziesz brać ślub, to będzies tak jechał. A z którą dziewczyną się ożenisz?
- Z mamą.
- Ale z mamą nie możesz, bo mama już ma męża. Musisz z jakąś inną dziewczyną.
- Nie mogiem, bo obca mnie będzie wyrzucała z domu.
Przy czytaniu książęczki z angielskimi słówkami:
- Dis is e kaczuszka.
Pulpet jest coraz skuteczniejszym pełzaczem, nieco frustruje go kończąca się powierzchnia pomieszczeń lub dostawanie się pod kanapę tudzież komodę. Dziś zaczął się bujać w pozycji na czworakach - potem robi szczupaka do przodu, ale na razie nie udaje mu się ruszyć. Chyba będzie próbował do skutku :), baaaardzo mu się podoba bycie mobilnym.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)