Wczorajszy dzień zacząl się o 5.50. Tornado wszedł do naszej sypialni i powiedział:
- Dziedziobly lodzice.
Nie rzuciliśmy weń niczym, bo nie mieliśmy nic pod ręką...
Potem był Dzień Rodziny, oglądanie meczu Hubertusa :) i miły wieczór u nas. Najlepsze - próby mycia piłki (M.), butów (Tornado) i koca (P.) w strumieniach zraszacza do trawnika.
P. chciał zaadaptować Pulpeta:). Wczorajszej nocy nie byłby zachwycony takim obrotem spraw. Chociaż pewnie nawet wyjec Pulpet nie obudziłby śpiącego P.... Prawda, K.?
Dzisiejszy poranny dialog z ciocią Fifi:
- K., to jaką zupę dziś ugotujesz?
- Małe dzieci nie gotują zupki, dzieci jom.
I dalej:
- A jak będziesz duży, to jaką zupę będziesz gotował?
- Czekoladową.
No i wszystko jasne.
A, byłabym zapomniała. Na Dniu Rodziny ciocia R. pisała Tornadu i I. literki na tablicy. Gdy napisała "K" Tornado z radością krzyknął:
- To ja jestem!.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz