środa, 31 października 2012

agresy

Tornado:

- Jak szyśliśmy tom drogom z przeczkolem, to cicocia Kasia przeczytala na fultce, że tam mieszka taki agresyczny pies. Bo je agresy. To jego ulubiony przysmak jest.
- A co jest tam napisane?
- Groźny pies.
- To taki jak agrestyczny, tylko obcina agresy jak sekatorem. ("r" jednouderzeniowe kwitnie ;)

wtorek, 30 października 2012

moro

Tata kupił Tornadu spodnie w niebieskie moro:

- Moge iśc na wojne w tych podniach, są wojnieńskie.

niedziela, 28 października 2012

anplagd


Do południa w sobotę:
Tornado:

- Ja bende scupakiem, a ty tato beńdzies łowikiem.

- Kim?

- Łowikiem, takim co ryby łowi.




A potem...

Elektrownia  zapewniła nam zmianę planów weekendowych i dodatkowe atrakcje. Sprawdziliśmy, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od prądu i jak trudno jest nam się przestawić na tryb "bez wtyczki". To były dłuuuuuugie popołudniowo-wieczorne godziny. Dzięki "Nabakoskim" te przedpołudniowe upłynęły szybko i z herbatką :)(fenks). 
A wieczorem czytaliśmy przy świecach gazety i (od 16.30, gdy zrobiło się ciemnawo) odpowiadaliśmy setki razy na pytanie:
- Cy jak dmuchnem świecki, to pódziemy spać?
- Skończyłeś jus cytać o pani Róży kretynce (trzeba uważać, jak się komentuje wywiady Mazurka przy dziecku) (dla Fi - z jednouderzeniowym "r").
- A telas mama cyta o pani Róży K- ce. (z wyraźnym upodobaniem, bo nie wytrzymaliśmy i zamiast napomnieć, śmialiśmy się straszliwie).

Przed wyjazdem do N.:
- To oni idą na smę?
- ?
- No, do ko(ś)cioła.


Po podsłuchaniu, że tata wybiera się do kina na nowego Bonda:
- To beńdą takie pokolejowe landki. Najpielw chopaki pójdom, potem synusie, a potem dzie(w)ciny.

- Jakie synusie?
- Te ukochane.

Po powrocie od N., których znowu puściliśmy z torbami, Tornado przymierzał pochłopakowe ciuchy:

- Pacz mamku, P. jet taki dobly, dał mi buzeckę ze sonikiem. Tym samym co na samochodzie. Jetem telas ze skoły jenzykowej, widzis? 

- A mogem jutlo pość do przedszkola w ganituze? Ciocia Ela powie, ze jetem taki elegantki.


- Popacz, jak sie gzebiem (powiedział, czesząc się grzebykiem).






niedziela, 21 października 2012

lekarstwo

- K., ubieraj sie, zaraz jedziemy do kościoła. I może dzisiaj ty pójdziesz ze mną do komunii.

- A nie mogem z tatą?
- Tata chyba nie idzie do komunii.
- Powinien, bo to jeśt pseciez takie lekalstwo.

sobota, 13 października 2012

chodzimy! no prawie...

Pulpet wykonal swoje pierwsze samodzielne kroki! pierwsze 5, potem 3, potem 2. CZekamy na kolejne!

z trampoliny

Przed chwilą:

- Tato, spadłem z tampoliny.
- Dlaczego?
- Bo nie widziałem oczami wasnymi.

urodziny babci

- K., wiesz, dziś są urodziny babci J. Przygotowałeś dla niej jakiś prezent?

- (zgalądając do szuflady w kuchni) O, wydaje mi się, że bacia poczebuje wolków do odkuzaca.

Pulpet bierze w łapki autka i mówi "brrrrrr". CZy oni to mają genetycznie? ;)

piątek, 12 października 2012

aureolka

Tornado, biorąc do ręki wiklinowy wianek, który kupiłam niedawno i który mam nadzieję ozdobić "darami jesieni" w ten weekend:

- To jest taki dlonżek (krążek), jaki aniołki noszom nad gowom? 


środa, 10 października 2012

humor

Tornado: 

Bo wies, ja mam taki humol w głowie.

- Amsed.
- Co mówsz K.?
- Tak mówi sie na angielkim, jak sie jest smutnym. Jaluś tak mówi.

niedziela, 7 października 2012

szkoła życia

Tornado zainspirowany przez Babcię E., od kilku dni bawi się w szkołę, siedząc w kupionej-przeze-mnie-dwa-miesiące-temu-i-wciąż czekającej- na- pomalowanie starej ławce szkolnej. 

- K., czego się dzisiaj nauczyłeś w swojej szkole?
- Nie lizać djeńć. (sic.)