Tornado ze swym kuzynem P. odganiali od siebie psy u babuni:
- Fedzio, amen, amen, amen.
- Amen, amen, Misio.
Tornado (pod sklepem modelarskim):
- Tatku, a jak będę taki dużi jak ty, to pukiś mi komplesol?
Tata: - K., jesteś śmierdzącym leniem.
Tornado: - Nie jetem, jetem K-kiem nieśmierdzącym,plawda mamku?
(umie się bronić przed etykietami, co?)
Dziś chłopcy pojechali na kolejną wyprawę bez mamusi. Tym razem do Międzylesia. Tornado wziął na siebie rolę pilota, siedział z mapą w łapkach i prowadził kierowcę:
- Telas takom niebietkom dlogom, potem zielonom, a potem klopkowanom. Jak som klopki, to dobze jedziemy.
Troche się pogubili, gdy trafili na kiepsko oznakowane objazdy, kierowca był hm. trochę zły, za to pilot okazał się oazą spokoju i działał uspokajająco na kierowcę. Gdy dotarli na miejsce, Tornado zwrócił sie do kuzyna P.:
- Widzis, dojechaliśmy, bo ja pokazywałem tatusiowi dlogę.
środa, 11 lipca 2012
poniedziałek, 9 lipca 2012
colowy król
Tornado: - Jak będę dużi, to wybijem sobie dwa zemby.
Tata: - Dlaczego?
T.: - Żeby pić kolę. Tak ciocia Madzia móiła, że jak sie nie ma zembuf, to można pić kole.
Mama: - Zaraz wracam!
Tornado: - Zalas wlaca, cholelna mama.
Tata: - Jak ty powiedziałeś?
T. - Cholelna mama zalas wlaca.
Tata: - A skąd ty znasz takie słowa?
T.: - Babcia tak mówi do cioci, jak lazem dzieś wyjeździajom.
Tornado:- Ty mamusiu mozes być ksienżniczkom na zialku gochu. Dzieciny mogom. Chopaki nie mogom.
Mama: - A ty kim możesz być?
T.: - Kólem, kolonę będę nosił.
Tata: - Dlaczego?
T.: - Żeby pić kolę. Tak ciocia Madzia móiła, że jak sie nie ma zembuf, to można pić kole.
Mama: - Zaraz wracam!
Tornado: - Zalas wlaca, cholelna mama.
Tata: - Jak ty powiedziałeś?
T. - Cholelna mama zalas wlaca.
Tata: - A skąd ty znasz takie słowa?
T.: - Babcia tak mówi do cioci, jak lazem dzieś wyjeździajom.
Tornado:- Ty mamusiu mozes być ksienżniczkom na zialku gochu. Dzieciny mogom. Chopaki nie mogom.
Mama: - A ty kim możesz być?
T.: - Kólem, kolonę będę nosił.
niedziela, 8 lipca 2012
lipcowo
Hm, od kilku dni probuje coś zapisać, ale mój komputer skutecznie mi to uniemożliwia. Kilka historii przepadło w związku z tym bezpowrotnie, niestety.
Jakieś jednak zostały zapamiętane :).
Tornado: - Babuniu, ty jeździś hondom?
Babcia J: - Nie, babcia nie ma prawa jazdy.
T: - A moja mama ma. Ale nie jeździ hondom, bo się boi, ze ubludzi koła i dziadek będzie na niom ksiciał.
Mama: - No dobra, a jakbyś miał siostrę, to jak chciałbyś, żeby miała na imię?
Tornado: - Idka.
Mama: - Ale to twoja koleżanka, może siostra miałaby jakoś inaczej na imię.
T.: - To może Ania Malinośka. A ty masz dzie(w)cinkę w brzuchu?
Tornado w czasie wizyty u swojej matki chrzestnej E.:
- bawił się z kotem w berka, ciekawostką jest to, że kot brał czynny, tzn. ganiający, udział w tej zabawie;
- skakał, rozpościerając ramiona, z murka na trawę, a gdy ktoś zajął mu miejsce na murku, to wołał: "Miejsce dla orzieła!".
Jakieś jednak zostały zapamiętane :).
Tornado: - Babuniu, ty jeździś hondom?
Babcia J: - Nie, babcia nie ma prawa jazdy.
T: - A moja mama ma. Ale nie jeździ hondom, bo się boi, ze ubludzi koła i dziadek będzie na niom ksiciał.
Mama: - No dobra, a jakbyś miał siostrę, to jak chciałbyś, żeby miała na imię?
Tornado: - Idka.
Mama: - Ale to twoja koleżanka, może siostra miałaby jakoś inaczej na imię.
T.: - To może Ania Malinośka. A ty masz dzie(w)cinkę w brzuchu?
Tornado w czasie wizyty u swojej matki chrzestnej E.:
- bawił się z kotem w berka, ciekawostką jest to, że kot brał czynny, tzn. ganiający, udział w tej zabawie;
- skakał, rozpościerając ramiona, z murka na trawę, a gdy ktoś zajął mu miejsce na murku, to wołał: "Miejsce dla orzieła!".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)