- Mamku, to ja się z tobą ożeniem, ale nie będe cię kochał.
- Ja się trochę ożeniłem z Natalią, bo się zakochałem. Tą inną, z dugimi wosami.
Tata i Tornado przechodząc obok domu sąsiadów:
- Dzień dobry (tata). Dziedziobly (Tornado).
- Tatku, to to był?
- Żona pana Brzeszczaka.
- On się z nią ożenił?
- No tak.
- A on ją kocha?
- Ta biedonka umalła.
- No tak, biedronki też umierają. Wszystko, co żyje, kiedyś umiera. I rośliny, i zwierząta, i ludzie.
- Ludzie to umielają, jak ją muchomoly.
poniedziałek, 25 czerwca 2012
piątek, 22 czerwca 2012
z wycieczki
Chłopcy przeżyli swoją pierwszą wycieczkę szkolną. Tornado zachwycony, acz zmęczony. Pulpet - zmęczony, zachwyt wyrażał od czasu do czasu. Ja - wyczerpana ;). Bardziej niż zazwyczaj.
Tornado: - Kiedy pódziemy do klepu? Bo wies, ja mam taki klepowy nastój.
Tornado.:Ja w N. jestem toche zakochany.
- Gdzie jest N.?
- W toalecie.
- Ja czujem, że tesz muszem póść do toalety, badzo siusiu mi chce się.
Ja: K., zgadnij, kogo kocham?
Tornado: - Mnie.
- I kogo?
- I T.
- I kogo?
- I tatkę. I siebie!
Torrnado: - Mamku, kupa zapapierzyła się.
Tornado: - Kiedy pódziemy do klepu? Bo wies, ja mam taki klepowy nastój.
Tornado.:Ja w N. jestem toche zakochany.
- Gdzie jest N.?
- W toalecie.
- Ja czujem, że tesz muszem póść do toalety, badzo siusiu mi chce się.
Ja: K., zgadnij, kogo kocham?
Tornado: - Mnie.
- I kogo?
- I T.
- I kogo?
- I tatkę. I siebie!
Torrnado: - Mamku, kupa zapapierzyła się.
piątek, 15 czerwca 2012
cegieły
- Czemu my mamy dewniany domek?Jusz nie podoba mi się. Wziąłbym taczke cegiełów i wybudował nowy.
wtorek, 12 czerwca 2012
o kobiecości
Tornado nie miał ochoty iść spać, a my mieliśmy ochote oglądać mecz, więc udało mu się zostać z nami na dole. W pewnym momencie rozpoczął "męskie przytulanki":
- K., nie pchaj mamy, mamę to boli. Pamietaj, kobiety są delikatne.
- A tatusie?
- K., nie pchaj mamy, mamę to boli. Pamietaj, kobiety są delikatne.
- A tatusie?
wtorek, 5 czerwca 2012
uroruro
Dziś 3. urodziny Tornado.
Zaczęliśmy - niezbyt fortunnie - od wizyty w laboratorium. Ałka i mama miały pobraną krew. Tornado pozwolił sobie założyć "motyla", nawet nie pisnął, ale za to zablokował krew i nic nie poleciało. Drugi raz już nie dał sie ukłuć. Za to wrócił po plasterek dla Ałki.
W czasie porannej inhalacji:
- Nie mogę inhalować się, bo mam małe kolanka.
W przedszkolu był tort i prezenty. I "sto laty" - i podobno Basia śpiewała tak głośno, że aż K. zatykał uszy.
Nikomu nie dał złożyć sobie życzeń przez telfon- od razu przechodził do ofensywy i mówił (np.): "zdowia życziem" i uciekał. Idea rozmawiania przez telefon jest mu na razie obca :).
Zaczęliśmy - niezbyt fortunnie - od wizyty w laboratorium. Ałka i mama miały pobraną krew. Tornado pozwolił sobie założyć "motyla", nawet nie pisnął, ale za to zablokował krew i nic nie poleciało. Drugi raz już nie dał sie ukłuć. Za to wrócił po plasterek dla Ałki.
W czasie porannej inhalacji:
- Nie mogę inhalować się, bo mam małe kolanka.
W przedszkolu był tort i prezenty. I "sto laty" - i podobno Basia śpiewała tak głośno, że aż K. zatykał uszy.
Nikomu nie dał złożyć sobie życzeń przez telfon- od razu przechodził do ofensywy i mówił (np.): "zdowia życziem" i uciekał. Idea rozmawiania przez telefon jest mu na razie obca :).
niedziela, 3 czerwca 2012
egocentryk - update
Szychta od 5.30 - najpierw Pulpet, kwadrans po storpedowaniu Pulpeta o 6.45 - Tornado. Oczwiście obudził wrzaskiem młodszego brata.
Mama: - Obudziłeś T., jesteś egocentrykiem.
Tornado (płacząc): Nie jetem, jetem K-m.
Po zabawie ogrodniczej i przed zabawa kuchenną:
- K., musimy porządnie umyć ręce. Twoje są zupełnie czarne.
- Są czane jak śenty łot.
- Jak co?
- Jak śenty łot.
- A co to znaczy?
- No taki chopak niedziećny tak nazywa się.
Podczas wieczornego mycia zębów:
Tornado: - Ta pata jet gotka.
M.: - Niedługo kupimy ci nową pastę. Może o smoku coli.
T.: - Abo foku. Abo tygysa!!!!!!
Mama: - Obudziłeś T., jesteś egocentrykiem.
Tornado (płacząc): Nie jetem, jetem K-m.
Po zabawie ogrodniczej i przed zabawa kuchenną:
- K., musimy porządnie umyć ręce. Twoje są zupełnie czarne.
- Są czane jak śenty łot.
- Jak co?
- Jak śenty łot.
- A co to znaczy?
- No taki chopak niedziećny tak nazywa się.
Podczas wieczornego mycia zębów:
Tornado: - Ta pata jet gotka.
M.: - Niedługo kupimy ci nową pastę. Może o smoku coli.
T.: - Abo foku. Abo tygysa!!!!!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)