- Tata, odwołaj to.
- Ale co?
- EEE, no, jak powiedziałeś (z miną wyraźnie świadczącą o tym, że Tornado zapomniał, co tata ma odwołać). Powiedz to jesce ras, ale do ściany. Rozumiemy się? Rozumiemy się? (don Corleone byłby z niego dumny)
- Ty wredna jędzo (to bylo wcześniej do mnie:).
- No waśnie. A telas odwołaj to.
niedziela, 30 grudnia 2012
środa, 26 grudnia 2012
szpital
- Mamo, bawimy sie, ze Alka jest chola i idzie do pitala.
No to się bawimy, przez jakiś czas wykonuję kilka operacji na biednej małpce, po chwili k. kładzie Ałkę na choince i mówi:
- U nas w pitalu sa takie procedury (z "r"), że się cholego kładzie na kujoncym.
No to się bawimy, przez jakiś czas wykonuję kilka operacji na biednej małpce, po chwili k. kładzie Ałkę na choince i mówi:
- U nas w pitalu sa takie procedury (z "r"), że się cholego kładzie na kujoncym.
wtorek, 18 grudnia 2012
smutny pies
Pulpet rozwija się językowo - pies to "ałała", pingwin - "ta(k)" ("dzień dobry, tu pingwin, głową skinąć umiem").
Tornado przeżywa smutki egzystencjalne - marwi się istnieniem śmierci i rząda, by ktoś cos z tym zrobił, bo to "nieplawiedliwe". Wczoraj przez pół godziny przed snem płakał z powodu śmierci, nierozważnie zaczęłam mu czytać "Babcię na jabłoni". Ae kto mógł przewidzieć, że K. tak zareaguje...
Tornado przeżywa smutki egzystencjalne - marwi się istnieniem śmierci i rząda, by ktoś cos z tym zrobił, bo to "nieplawiedliwe". Wczoraj przez pół godziny przed snem płakał z powodu śmierci, nierozważnie zaczęłam mu czytać "Babcię na jabłoni". Ae kto mógł przewidzieć, że K. tak zareaguje...
wtorek, 11 grudnia 2012
adhd
Tornado biega jak szalony po pokoju ze skakanką, do której przyczepione sa "naokienne" lampki świąteczne. Włączone.
Krzyczy:
- Uwaga, leci adhd!
- Co leci?
- ADHD.
- A co to jest?
- No ja!!!
Krzyczy:
- Uwaga, leci adhd!
- Co leci?
- ADHD.
- A co to jest?
- No ja!!!
niedziela, 9 grudnia 2012
sobota, 8 grudnia 2012
sobota, 1 grudnia 2012
jasełkowo
K.: - "Ur/lodziłeś się Jezu w ubóstwie i chłodzie." Mamo, co to jest ubóstw?
Pulpet chodzi i mówi:
mama, tata, da, nana (mleko), ba (bam), me (koza), cici (kot), the (pokazując na coś), baba, aa (telefon), aaa (śpi). Pierwsze zdanie: "mama da nana".
Pokazuje: papa, brawo, piątka, tak, nie, dzięki
Pulpet chodzi i mówi:
mama, tata, da, nana (mleko), ba (bam), me (koza), cici (kot), the (pokazując na coś), baba, aa (telefon), aaa (śpi). Pierwsze zdanie: "mama da nana".
Pokazuje: papa, brawo, piątka, tak, nie, dzięki
czwartek, 29 listopada 2012
supeł
K: - Stasnie jetem śpiący, usnę w samochodzie.
Tata: - Nie uśniesz, bo do przedszkola jest blisko.
- Usnem, będe spal jak supeł.
- Chyba jak suseł.
- Nie, jak supeł, ja znam takie przysłowie.
Tata: - Nie uśniesz, bo do przedszkola jest blisko.
- Usnem, będe spal jak supeł.
- Chyba jak suseł.
- Nie, jak supeł, ja znam takie przysłowie.
diadeły
W czasie czytania książki z nowej dostawy z biblioteki:
- Mamo, to jest anioł na śniegu zr/lobiony?
- Uhm.
- A jak się robi tego, no tego, no tego, uhm, yyyy, tego co Bluno będzie jak będzie niegrzeczny, co ma takie (pokazał na czoło) i ogon?
- Diabełka?
- No właśnie, diadełka?
A potem, tuż po modlitwie, przed snem:
- Mamo, a możesz poprosić Pana Boga, żeby nie było umierania?
Poprosiłam w jego imieniu.
- Synku, odpowiedział Ci Pan Bóg?
- Tak, że musi być. Smucę się.
- Mamo, to jest anioł na śniegu zr/lobiony?
- Uhm.
- A jak się robi tego, no tego, no tego, uhm, yyyy, tego co Bluno będzie jak będzie niegrzeczny, co ma takie (pokazał na czoło) i ogon?
- Diabełka?
- No właśnie, diadełka?
A potem, tuż po modlitwie, przed snem:
- Mamo, a możesz poprosić Pana Boga, żeby nie było umierania?
Poprosiłam w jego imieniu.
- Synku, odpowiedział Ci Pan Bóg?
- Tak, że musi być. Smucę się.
piątek, 16 listopada 2012
robaki
- K., rysowaliście w przedszkolu zębowe robaki?
- Tak, ja nar/lysowałem takie silne, bo chodzom na taką lobakowom siłownie.
- Tak, ja nar/lysowałem takie silne, bo chodzom na taką lobakowom siłownie.
środa, 7 listopada 2012
środa, 31 października 2012
agresy
Tornado:
- Jak szyśliśmy tom drogom z przeczkolem, to cicocia Kasia przeczytala na fultce, że tam mieszka taki agresyczny pies. Bo je agresy. To jego ulubiony przysmak jest.
- A co jest tam napisane?
- Groźny pies.
- To taki jak agrestyczny, tylko obcina agresy jak sekatorem. ("r" jednouderzeniowe kwitnie ;)
- Jak szyśliśmy tom drogom z przeczkolem, to cicocia Kasia przeczytala na fultce, że tam mieszka taki agresyczny pies. Bo je agresy. To jego ulubiony przysmak jest.
- A co jest tam napisane?
- Groźny pies.
- To taki jak agrestyczny, tylko obcina agresy jak sekatorem. ("r" jednouderzeniowe kwitnie ;)
wtorek, 30 października 2012
moro
Tata kupił Tornadu spodnie w niebieskie moro:
- Moge iśc na wojne w tych podniach, są wojnieńskie.
- Moge iśc na wojne w tych podniach, są wojnieńskie.
niedziela, 28 października 2012
anplagd
Do południa w sobotę:
Tornado:
- Ja bende scupakiem, a ty tato beńdzies łowikiem.
- Kim?
- Łowikiem, takim co ryby łowi.
A potem...
Elektrownia zapewniła nam zmianę planów weekendowych i dodatkowe atrakcje. Sprawdziliśmy, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od prądu i jak trudno jest nam się przestawić na tryb "bez wtyczki". To były dłuuuuuugie popołudniowo-wieczorne godziny. Dzięki "Nabakoskim" te przedpołudniowe upłynęły szybko i z herbatką :)(fenks).
A wieczorem czytaliśmy przy świecach gazety i (od 16.30, gdy zrobiło się ciemnawo) odpowiadaliśmy setki razy na pytanie:
- Cy jak dmuchnem świecki, to pódziemy spać?
- Skończyłeś jus cytać o pani Róży kretynce (trzeba uważać, jak się komentuje wywiady Mazurka przy dziecku) (dla Fi - z jednouderzeniowym "r").
- A telas mama cyta o pani Róży K- ce. (z wyraźnym upodobaniem, bo nie wytrzymaliśmy i zamiast napomnieć, śmialiśmy się straszliwie).
Przed wyjazdem do N.:
- To oni idą na smę?
- ?
- No, do ko(ś)cioła.
Po podsłuchaniu, że tata wybiera się do kina na nowego Bonda:
- To beńdą takie pokolejowe landki. Najpielw chopaki pójdom, potem synusie, a potem dzie(w)ciny.
- Jakie synusie?
- Te ukochane.
Po powrocie od N., których znowu puściliśmy z torbami, Tornado przymierzał pochłopakowe ciuchy:
- Pacz mamku, P. jet taki dobly, dał mi buzeckę ze sonikiem. Tym samym co na samochodzie. Jetem telas ze skoły jenzykowej, widzis?
- A mogem jutlo pość do przedszkola w ganituze? Ciocia Ela powie, ze jetem taki elegantki.
- Popacz, jak sie gzebiem (powiedział, czesząc się grzebykiem).
wtorek, 23 października 2012
niedziela, 21 października 2012
lekarstwo
- K., ubieraj sie, zaraz jedziemy do kościoła. I może dzisiaj ty pójdziesz ze mną do komunii.
- A nie mogem z tatą?
- Tata chyba nie idzie do komunii.
- Powinien, bo to jeśt pseciez takie lekalstwo.
- A nie mogem z tatą?
- Tata chyba nie idzie do komunii.
- Powinien, bo to jeśt pseciez takie lekalstwo.
sobota, 13 października 2012
chodzimy! no prawie...
Pulpet wykonal swoje pierwsze samodzielne kroki! pierwsze 5, potem 3, potem 2. CZekamy na kolejne!
z trampoliny
Przed chwilą:
- Tato, spadłem z tampoliny.
- Dlaczego?
- Bo nie widziałem oczami wasnymi.
- Tato, spadłem z tampoliny.
- Dlaczego?
- Bo nie widziałem oczami wasnymi.
urodziny babci
- K., wiesz, dziś są urodziny babci J. Przygotowałeś dla niej jakiś prezent?
- (zgalądając do szuflady w kuchni) O, wydaje mi się, że bacia poczebuje wolków do odkuzaca.
Pulpet bierze w łapki autka i mówi "brrrrrr". CZy oni to mają genetycznie? ;)
- (zgalądając do szuflady w kuchni) O, wydaje mi się, że bacia poczebuje wolków do odkuzaca.
Pulpet bierze w łapki autka i mówi "brrrrrr". CZy oni to mają genetycznie? ;)
piątek, 12 października 2012
aureolka
Tornado, biorąc do ręki wiklinowy wianek, który kupiłam niedawno i który mam nadzieję ozdobić "darami jesieni" w ten weekend:
- To jest taki dlonżek (krążek), jaki aniołki noszom nad gowom?
- To jest taki dlonżek (krążek), jaki aniołki noszom nad gowom?
środa, 10 października 2012
humor
Tornado:
Bo wies, ja mam taki humol w głowie.
- Amsed.
- Co mówsz K.?
- Tak mówi sie na angielkim, jak sie jest smutnym. Jaluś tak mówi.
Bo wies, ja mam taki humol w głowie.
- Amsed.
- Co mówsz K.?
- Tak mówi sie na angielkim, jak sie jest smutnym. Jaluś tak mówi.
niedziela, 7 października 2012
szkoła życia
Tornado zainspirowany przez Babcię E., od kilku dni bawi się w szkołę, siedząc w kupionej-przeze-mnie-dwa-miesiące-temu-i-wciąż czekającej- na- pomalowanie starej ławce szkolnej.
- K., czego się dzisiaj nauczyłeś w swojej szkole?
- Nie lizać djeńć. (sic.)
- K., czego się dzisiaj nauczyłeś w swojej szkole?
- Nie lizać djeńć. (sic.)
niedziela, 30 września 2012
piątek, 28 września 2012
smutno
Ja: - K., wiesz, stało się coś smutnego, dziś umarł wujek Zbyszek.
Tornado: - To jego jet jus tyko pół?
- Nie rozumiem, dlaczego pół?
- Bo pół jet w globie, a dugie pół w niebie? Duszowe pół?
Mój mądry syneczek.
Tornado: - To jego jet jus tyko pół?
- Nie rozumiem, dlaczego pół?
- Bo pół jet w globie, a dugie pół w niebie? Duszowe pół?
Mój mądry syneczek.
czwartek, 27 września 2012
spinki
Tornado, przypinając mi na głowie trzecią spinkę:
- Telas mozes jusz wyjsc na dól (dwór), zeby sie panowie (montujący ogrodzenie) ucieszneli.
- Telas mozes jusz wyjsc na dól (dwór), zeby sie panowie (montujący ogrodzenie) ucieszneli.
wtorek, 25 września 2012
gorzka dosypa
Rano, po wyjedzeniu z miseczki wszystkich płatków:
- Poploszię o dosypke!
Tata: - K., jaki masz ładny uśmiech na tym zdjęciu.
Tornado: - Tak, leklamuje paste do zembuf, gotką (gorzką).
- Poploszię o dosypke!
Tata: - K., jaki masz ładny uśmiech na tym zdjęciu.
Tornado: - Tak, leklamuje paste do zembuf, gotką (gorzką).
poniedziałek, 24 września 2012
macocha
- Kocham cię syneczku, bardzo bardzo.
- Ja ciebie tes, mamku i nie chcem cie stlacic.
- ?
- No zebys nie umalła.
- Aha.
- Bo dwal w "Jasiu i Malgosi" miał iną zone i ona była macochom. A ja nie chce mieć macochy. Macochy sa zawse niedoble dla dzieci.
- Ja ciebie tes, mamku i nie chcem cie stlacic.
- ?
- No zebys nie umalła.
- Aha.
- Bo dwal w "Jasiu i Malgosi" miał iną zone i ona była macochom. A ja nie chce mieć macochy. Macochy sa zawse niedoble dla dzieci.
niedziela, 23 września 2012
fortapin
- Mamo, nie jak na bębnach, jak na fortapinie zaglaj na mnie.
Na spacerze w lesie (zbieraliśmy skarby jesieni, żeby Tornado mógł dostać w przedszkolu gwiazdkę od cioci Eli):
Ja: - To jeszcze do młodniaka zajrzymy, może jakieś kolorowe liście będą.
Tornado: - Zajrzymy i wyjdzie Młodniak i obaczi, że ja mam nową kultke, takom elegantkom.
Na spacerze w lesie (zbieraliśmy skarby jesieni, żeby Tornado mógł dostać w przedszkolu gwiazdkę od cioci Eli):
Ja: - To jeszcze do młodniaka zajrzymy, może jakieś kolorowe liście będą.
Tornado: - Zajrzymy i wyjdzie Młodniak i obaczi, że ja mam nową kultke, takom elegantkom.
sobota, 22 września 2012
bierzenie
Wczoraj byliśmy w szkole na Święcie Pieczonego Ziemniaka.
Tornado pomagał ustawiać stoły. Gdy zobaczył dystrybutor z wodą, powiedział szkolnym ciociom:
- Ja i tata to przeniesiemy.
Tornado: - To jaki Piotek ma samochód?
M.: - Jaki Piotrek?
- Nagakowski.
M.:- Zjadłaś śniadanie?
Tornado: - Nie, mama nie, tylko dzieci zjabły.
Tornado: - Nie mamo, tylko nie bierzenie!
Ja: - Tylko nie co?
- Nie bierzenie, no takie, ze podchodzis i biezes dziecko.
Tornado: - A cziemu jak jest kochanie i jest śub, to dzieciny tak gupio ubielajom się?
Ja: - Dlaczego głupio?
- No tak na biało. Lepiej na niebietko by było. A chopaki muszom na carno ubierać się?
- Nie muszą.
- Ooo, jak dobze.
Tornado pomagał ustawiać stoły. Gdy zobaczył dystrybutor z wodą, powiedział szkolnym ciociom:
- Ja i tata to przeniesiemy.
Tornado: - To jaki Piotek ma samochód?
M.: - Jaki Piotrek?
- Nagakowski.
M.:- Zjadłaś śniadanie?
Tornado: - Nie, mama nie, tylko dzieci zjabły.
Tornado: - Nie mamo, tylko nie bierzenie!
Ja: - Tylko nie co?
- Nie bierzenie, no takie, ze podchodzis i biezes dziecko.
Tornado: - A cziemu jak jest kochanie i jest śub, to dzieciny tak gupio ubielajom się?
Ja: - Dlaczego głupio?
- No tak na biało. Lepiej na niebietko by było. A chopaki muszom na carno ubierać się?
- Nie muszą.
- Ooo, jak dobze.
wtorek, 18 września 2012
sennie
- K., spałeś dzis w przedszkolu?
- Tak tochę.
- To dobrze. Szkoda, że ja nie mogę spać w szkole.
- Daciego? Nie macie łóżiek?
- Nie mamy.
- To czieba poplosic pana lowelowego albo pana łóżeczikowego, zeby wam postawił. Jakomś klase zamieńcie na łóżkownię.
- Tak tochę.
- To dobrze. Szkoda, że ja nie mogę spać w szkole.
- Daciego? Nie macie łóżiek?
- Nie mamy.
- To czieba poplosic pana lowelowego albo pana łóżeczikowego, zeby wam postawił. Jakomś klase zamieńcie na łóżkownię.
sobota, 15 września 2012
gwiazda
Tornado stoi przy mnie i mówi:
- Boli mnie brzusezk, tak powiedziałem, napisz to.
- Juz napisałaś?
- A teraz powiem, to chyba z tego, ze to piłem za duzo.
- Daciego nie mogiem wchodzic na legały?
- Cos jeszcze mam wpisać?
- Nie telas tylko pobawimy sie kulkowym tolem.
- Co piszesz? Lejla? Czy smsa?
- Boli mnie brzusezk, tak powiedziałem, napisz to.
- Juz napisałaś?
- A teraz powiem, to chyba z tego, ze to piłem za duzo.
- Daciego nie mogiem wchodzic na legały?
- Cos jeszcze mam wpisać?
- Nie telas tylko pobawimy sie kulkowym tolem.
- Co piszesz? Lejla? Czy smsa?
czwartek, 13 września 2012
imienie
- Wies tato, Ałka-tata nie nazywa się juz Alka-tata, tylko Alka-Jalek.
- Dlaczego?
- Bo mi baldzo podoba się to imienie.
- Wies mamku, miałem ze Stasiem płacz o kalosze w peczkolu.
- Dlaczego?
- Bo mi baldzo podoba się to imienie.
- Wies mamku, miałem ze Stasiem płacz o kalosze w peczkolu.
niedziela, 9 września 2012
komiksowo
Nie lubię i nie umiem czytać komkisów. Dlatego do komiksowego czytania zawsze oddelegowuję Tatę chłopców. Od dziś może to mi sie nie udać....
T: - Mamku, widziałem, ze u ciebie w pokoju są komiksowe Muminki. To jusz umiesz mi cytać skubidu.
T: - Mamku, widziałem, ze u ciebie w pokoju są komiksowe Muminki. To jusz umiesz mi cytać skubidu.
dobra smutność
Tornado: - Cemu tak siedzis?
Ja: - Bo jestem trochę zmęczona i smutna.
- To doblej smutności ci zyce.
Ja: - Dlaczego mam ci przeczytać kolejną "Mamę Mu"?
T.: - Bo ja nie umiem cytać.
- A jakiś inny argument?
- Bo ty jetes duza, a ja jetem mały.
- A jeszcze jakiś?
- Nie mam okulaluf.
- Tata tez nie ma, a czyta. podaj inny argument.
- Ja mam kótkie nuszki i juz nie wielce. Wkrentalką nie wielce.
Ja:- Czemu masz taka minę?
T.: - Bo jetem bzły. Waśnie myślałem o gupotach, jakie mi opowiadałaś.
- Jakich głupotach?
- Że ja cie osukałem, jak pytałaś, cy chce iść siku, a ja powiedziałęm, ze nie i wtedy zasikałem ma(j)tki. I wies, nie kocham cie.
- Aha, a wiesz, ja cię kocham zawsze.
- No dobla, to ja tes cie kocham.
Tata: - Głupie jabłko (spadające T. prosto na głowę).
Tornado: - A to japko ma mósk?
Pulpet, Filozofem zwany, nauczył sie pokazywać główką "nie, nie, nie"
Ja: - Bo jestem trochę zmęczona i smutna.
- To doblej smutności ci zyce.
Ja: - Dlaczego mam ci przeczytać kolejną "Mamę Mu"?
T.: - Bo ja nie umiem cytać.
- A jakiś inny argument?
- Bo ty jetes duza, a ja jetem mały.
- A jeszcze jakiś?
- Nie mam okulaluf.
- Tata tez nie ma, a czyta. podaj inny argument.
- Ja mam kótkie nuszki i juz nie wielce. Wkrentalką nie wielce.
Ja:- Czemu masz taka minę?
T.: - Bo jetem bzły. Waśnie myślałem o gupotach, jakie mi opowiadałaś.
- Jakich głupotach?
- Że ja cie osukałem, jak pytałaś, cy chce iść siku, a ja powiedziałęm, ze nie i wtedy zasikałem ma(j)tki. I wies, nie kocham cie.
- Aha, a wiesz, ja cię kocham zawsze.
- No dobla, to ja tes cie kocham.
Tata: - Głupie jabłko (spadające T. prosto na głowę).
Tornado: - A to japko ma mósk?
Pulpet, Filozofem zwany, nauczył sie pokazywać główką "nie, nie, nie"
wtorek, 4 września 2012
poniedziałek, 3 września 2012
dzielny strażak i sikawka
U baci J.:
- Dacziego pod kościołem stoi wóz stażacki?
- Bo jest pogrzeb takiego pana, który był strażakiem.
- (z płaczem) A ciemu on umalł? Pseciesz był dzielny!
- ...
- A czi pan stażak posziedł do nieba?
Rano w kibelku Tornado odkrył, że umie wstrzymać i wypuścić strumyczek:
- Pać mamku, chowam i wypuszczam siku!
- Wies mamku, w takim filmie, co badzo, badzo wczolaj oglądałem, to był taki chopak, co popsuł kcypce.
- Chciałbym mieć iny dom. Taki jak wsyscy. Nie dewniany. Z betonu będe miał jak będe duzy. Niebietki.
(Dotykając zwisających kolczykow, które założyłam pierwszy raz od roku. Co najmniej.):
- Mamku, wyglądasz jak szal/rona.
- Co?
- No ta ina dziecina, z "Monka".
- Dacziego pod kościołem stoi wóz stażacki?
- Bo jest pogrzeb takiego pana, który był strażakiem.
- (z płaczem) A ciemu on umalł? Pseciesz był dzielny!
- ...
- A czi pan stażak posziedł do nieba?
Rano w kibelku Tornado odkrył, że umie wstrzymać i wypuścić strumyczek:
- Pać mamku, chowam i wypuszczam siku!
- Wies mamku, w takim filmie, co badzo, badzo wczolaj oglądałem, to był taki chopak, co popsuł kcypce.
- Chciałbym mieć iny dom. Taki jak wsyscy. Nie dewniany. Z betonu będe miał jak będe duzy. Niebietki.
(Dotykając zwisających kolczykow, które założyłam pierwszy raz od roku. Co najmniej.):
- Mamku, wyglądasz jak szal/rona.
- Co?
- No ta ina dziecina, z "Monka".
piątek, 31 sierpnia 2012
rolnik i filozof
Pulpet od poniedziałku u babci. Nauczył się: pokazywać, gdzie miś ma oczko, pokazywać, gdzie jest telefon i mówić "tju", mówić coś podobnego do "baba", przybijać piatkę, pokazywać, jaki duży urośnie. I tylko w nocy daje znać, że tęskni za mamusią. Co półtorej godziny daje znać...
Rozważam, czy nie zmienić mu pseudo na "Filozof" - gdy dorywa sie do mojej biblioteki ściąga z regału zawsze jedną z książek Tischnera :). A wcześniej ściągał Muminki :).
Dziś po południu zbieraliśmy jabłka (do koszyczka) i kamienie (do taczki). Dzieci wyglądały jak prawdziwe wiejskie umorusańce.
Tornado: - To dziadek tu pługował? (orał)
i potem, gdy Tata usłyszał silnik traktora:
- Uciekamy, dziedek zalas beńdzie blonił! (bronował)
Rozważam, czy nie zmienić mu pseudo na "Filozof" - gdy dorywa sie do mojej biblioteki ściąga z regału zawsze jedną z książek Tischnera :). A wcześniej ściągał Muminki :).
Dziś po południu zbieraliśmy jabłka (do koszyczka) i kamienie (do taczki). Dzieci wyglądały jak prawdziwe wiejskie umorusańce.
Tornado: - To dziadek tu pługował? (orał)
i potem, gdy Tata usłyszał silnik traktora:
- Uciekamy, dziedek zalas beńdzie blonił! (bronował)
czwartek, 30 sierpnia 2012
upał w ZOO
- K., jedziemy dziś do ZOO.
- Tamwajem jak Basia?
- K., czy dziś był udany dzień?
- Nie udany, plawdziwy był!
- Tamwajem jak Basia?
- K., czy dziś był udany dzień?
- Nie udany, plawdziwy był!
piątek, 24 sierpnia 2012
wtorek, 21 sierpnia 2012
uprzejmy rolnik
Tornado przeżywa kolejny etap rolniczej fascynacji. Wieczorem czytamy kolejne książki "o gopodalstwie". Na widok krówki Emilki dostaję dreszczy... Tata jest poprawiany, gdy przeczyta coś w innej kolejności niż mama:
- Katkol nie tak omawia się. Telas o silniku czitaj.
Do osiołka do skakania zostały przywiązane dwie poduszki - w charakterze pługu. Tornado wyszedł z tym zestawem na podwórko.
- Dokąd sie z tym wybierasz syneczku?
- Na pole. Benedem olał.
- Jedziemy na obiad do babci J.
- Cziemu?
- Bo babcia nas zaprosiła.
- OOOOO, jak miło!
Tornado "pomagał" tacie montować lampeczki w szafkach kuchennych:
- Ta dabina jet (ws)paniała. Jak na nią wchodzi się, to nie łamie się.
- Świetna lobota tatku.
Tornado i Pulpet wygrali też konkurs na najbrudniejsze dzieci w okolicy - po "taplaniu" się w pszenicy byli czarni, a w wannie po ich kąpieli powstała szeroka obwódka koloru sadzy.
Dziękujemy M. i M. za dzisiejsze spotkanie i za czytanie (poczułam się zdopingowana). Tornado zachwycony M. Ma ochotę podzielić się swoim łóżkiem (w znaczeniu - zamienić się na trochę :).
- Katkol nie tak omawia się. Telas o silniku czitaj.
Do osiołka do skakania zostały przywiązane dwie poduszki - w charakterze pługu. Tornado wyszedł z tym zestawem na podwórko.
- Dokąd sie z tym wybierasz syneczku?
- Na pole. Benedem olał.
- Jedziemy na obiad do babci J.
- Cziemu?
- Bo babcia nas zaprosiła.
- OOOOO, jak miło!
Tornado "pomagał" tacie montować lampeczki w szafkach kuchennych:
- Ta dabina jet (ws)paniała. Jak na nią wchodzi się, to nie łamie się.
- Świetna lobota tatku.
Tornado i Pulpet wygrali też konkurs na najbrudniejsze dzieci w okolicy - po "taplaniu" się w pszenicy byli czarni, a w wannie po ich kąpieli powstała szeroka obwódka koloru sadzy.
Dziękujemy M. i M. za dzisiejsze spotkanie i za czytanie (poczułam się zdopingowana). Tornado zachwycony M. Ma ochotę podzielić się swoim łóżkiem (w znaczeniu - zamienić się na trochę :).
czwartek, 9 sierpnia 2012
lingwistycznie-detektywistycznie
- K., to jaką chcesz oglądać bajkę?
- "Monka".
- Odpicowąłaś się mamo? Bo ja tak. To jest taka woda odpicalna.
- Włożam (wkładam) to do lejka.
- Widziś, tam jest ta kaluzela, co zagalnia ludzi do IKEI.
- To są takie elegalne spodnie.
- "Monka".
- Odpicowąłaś się mamo? Bo ja tak. To jest taka woda odpicalna.
- Włożam (wkładam) to do lejka.
- Widziś, tam jest ta kaluzela, co zagalnia ludzi do IKEI.
- To są takie elegalne spodnie.
środa, 11 lipca 2012
pobożny gps
Tornado ze swym kuzynem P. odganiali od siebie psy u babuni:
- Fedzio, amen, amen, amen.
- Amen, amen, Misio.
Tornado (pod sklepem modelarskim):
- Tatku, a jak będę taki dużi jak ty, to pukiś mi komplesol?
Tata: - K., jesteś śmierdzącym leniem.
Tornado: - Nie jetem, jetem K-kiem nieśmierdzącym,plawda mamku?
(umie się bronić przed etykietami, co?)
Dziś chłopcy pojechali na kolejną wyprawę bez mamusi. Tym razem do Międzylesia. Tornado wziął na siebie rolę pilota, siedział z mapą w łapkach i prowadził kierowcę:
- Telas takom niebietkom dlogom, potem zielonom, a potem klopkowanom. Jak som klopki, to dobze jedziemy.
Troche się pogubili, gdy trafili na kiepsko oznakowane objazdy, kierowca był hm. trochę zły, za to pilot okazał się oazą spokoju i działał uspokajająco na kierowcę. Gdy dotarli na miejsce, Tornado zwrócił sie do kuzyna P.:
- Widzis, dojechaliśmy, bo ja pokazywałem tatusiowi dlogę.
- Fedzio, amen, amen, amen.
- Amen, amen, Misio.
Tornado (pod sklepem modelarskim):
- Tatku, a jak będę taki dużi jak ty, to pukiś mi komplesol?
Tata: - K., jesteś śmierdzącym leniem.
Tornado: - Nie jetem, jetem K-kiem nieśmierdzącym,plawda mamku?
(umie się bronić przed etykietami, co?)
Dziś chłopcy pojechali na kolejną wyprawę bez mamusi. Tym razem do Międzylesia. Tornado wziął na siebie rolę pilota, siedział z mapą w łapkach i prowadził kierowcę:
- Telas takom niebietkom dlogom, potem zielonom, a potem klopkowanom. Jak som klopki, to dobze jedziemy.
Troche się pogubili, gdy trafili na kiepsko oznakowane objazdy, kierowca był hm. trochę zły, za to pilot okazał się oazą spokoju i działał uspokajająco na kierowcę. Gdy dotarli na miejsce, Tornado zwrócił sie do kuzyna P.:
- Widzis, dojechaliśmy, bo ja pokazywałem tatusiowi dlogę.
poniedziałek, 9 lipca 2012
colowy król
Tornado: - Jak będę dużi, to wybijem sobie dwa zemby.
Tata: - Dlaczego?
T.: - Żeby pić kolę. Tak ciocia Madzia móiła, że jak sie nie ma zembuf, to można pić kole.
Mama: - Zaraz wracam!
Tornado: - Zalas wlaca, cholelna mama.
Tata: - Jak ty powiedziałeś?
T. - Cholelna mama zalas wlaca.
Tata: - A skąd ty znasz takie słowa?
T.: - Babcia tak mówi do cioci, jak lazem dzieś wyjeździajom.
Tornado:- Ty mamusiu mozes być ksienżniczkom na zialku gochu. Dzieciny mogom. Chopaki nie mogom.
Mama: - A ty kim możesz być?
T.: - Kólem, kolonę będę nosił.
Tata: - Dlaczego?
T.: - Żeby pić kolę. Tak ciocia Madzia móiła, że jak sie nie ma zembuf, to można pić kole.
Mama: - Zaraz wracam!
Tornado: - Zalas wlaca, cholelna mama.
Tata: - Jak ty powiedziałeś?
T. - Cholelna mama zalas wlaca.
Tata: - A skąd ty znasz takie słowa?
T.: - Babcia tak mówi do cioci, jak lazem dzieś wyjeździajom.
Tornado:- Ty mamusiu mozes być ksienżniczkom na zialku gochu. Dzieciny mogom. Chopaki nie mogom.
Mama: - A ty kim możesz być?
T.: - Kólem, kolonę będę nosił.
niedziela, 8 lipca 2012
lipcowo
Hm, od kilku dni probuje coś zapisać, ale mój komputer skutecznie mi to uniemożliwia. Kilka historii przepadło w związku z tym bezpowrotnie, niestety.
Jakieś jednak zostały zapamiętane :).
Tornado: - Babuniu, ty jeździś hondom?
Babcia J: - Nie, babcia nie ma prawa jazdy.
T: - A moja mama ma. Ale nie jeździ hondom, bo się boi, ze ubludzi koła i dziadek będzie na niom ksiciał.
Mama: - No dobra, a jakbyś miał siostrę, to jak chciałbyś, żeby miała na imię?
Tornado: - Idka.
Mama: - Ale to twoja koleżanka, może siostra miałaby jakoś inaczej na imię.
T.: - To może Ania Malinośka. A ty masz dzie(w)cinkę w brzuchu?
Tornado w czasie wizyty u swojej matki chrzestnej E.:
- bawił się z kotem w berka, ciekawostką jest to, że kot brał czynny, tzn. ganiający, udział w tej zabawie;
- skakał, rozpościerając ramiona, z murka na trawę, a gdy ktoś zajął mu miejsce na murku, to wołał: "Miejsce dla orzieła!".
Jakieś jednak zostały zapamiętane :).
Tornado: - Babuniu, ty jeździś hondom?
Babcia J: - Nie, babcia nie ma prawa jazdy.
T: - A moja mama ma. Ale nie jeździ hondom, bo się boi, ze ubludzi koła i dziadek będzie na niom ksiciał.
Mama: - No dobra, a jakbyś miał siostrę, to jak chciałbyś, żeby miała na imię?
Tornado: - Idka.
Mama: - Ale to twoja koleżanka, może siostra miałaby jakoś inaczej na imię.
T.: - To może Ania Malinośka. A ty masz dzie(w)cinkę w brzuchu?
Tornado w czasie wizyty u swojej matki chrzestnej E.:
- bawił się z kotem w berka, ciekawostką jest to, że kot brał czynny, tzn. ganiający, udział w tej zabawie;
- skakał, rozpościerając ramiona, z murka na trawę, a gdy ktoś zajął mu miejsce na murku, to wołał: "Miejsce dla orzieła!".
poniedziałek, 25 czerwca 2012
za-kochanie
- Mamku, to ja się z tobą ożeniem, ale nie będe cię kochał.
- Ja się trochę ożeniłem z Natalią, bo się zakochałem. Tą inną, z dugimi wosami.
Tata i Tornado przechodząc obok domu sąsiadów:
- Dzień dobry (tata). Dziedziobly (Tornado).
- Tatku, to to był?
- Żona pana Brzeszczaka.
- On się z nią ożenił?
- No tak.
- A on ją kocha?
- Ta biedonka umalła.
- No tak, biedronki też umierają. Wszystko, co żyje, kiedyś umiera. I rośliny, i zwierząta, i ludzie.
- Ludzie to umielają, jak ją muchomoly.
- Ja się trochę ożeniłem z Natalią, bo się zakochałem. Tą inną, z dugimi wosami.
Tata i Tornado przechodząc obok domu sąsiadów:
- Dzień dobry (tata). Dziedziobly (Tornado).
- Tatku, to to był?
- Żona pana Brzeszczaka.
- On się z nią ożenił?
- No tak.
- A on ją kocha?
- Ta biedonka umalła.
- No tak, biedronki też umierają. Wszystko, co żyje, kiedyś umiera. I rośliny, i zwierząta, i ludzie.
- Ludzie to umielają, jak ją muchomoly.
piątek, 22 czerwca 2012
z wycieczki
Chłopcy przeżyli swoją pierwszą wycieczkę szkolną. Tornado zachwycony, acz zmęczony. Pulpet - zmęczony, zachwyt wyrażał od czasu do czasu. Ja - wyczerpana ;). Bardziej niż zazwyczaj.
Tornado: - Kiedy pódziemy do klepu? Bo wies, ja mam taki klepowy nastój.
Tornado.:Ja w N. jestem toche zakochany.
- Gdzie jest N.?
- W toalecie.
- Ja czujem, że tesz muszem póść do toalety, badzo siusiu mi chce się.
Ja: K., zgadnij, kogo kocham?
Tornado: - Mnie.
- I kogo?
- I T.
- I kogo?
- I tatkę. I siebie!
Torrnado: - Mamku, kupa zapapierzyła się.
Tornado: - Kiedy pódziemy do klepu? Bo wies, ja mam taki klepowy nastój.
Tornado.:Ja w N. jestem toche zakochany.
- Gdzie jest N.?
- W toalecie.
- Ja czujem, że tesz muszem póść do toalety, badzo siusiu mi chce się.
Ja: K., zgadnij, kogo kocham?
Tornado: - Mnie.
- I kogo?
- I T.
- I kogo?
- I tatkę. I siebie!
Torrnado: - Mamku, kupa zapapierzyła się.
piątek, 15 czerwca 2012
cegieły
- Czemu my mamy dewniany domek?Jusz nie podoba mi się. Wziąłbym taczke cegiełów i wybudował nowy.
wtorek, 12 czerwca 2012
o kobiecości
Tornado nie miał ochoty iść spać, a my mieliśmy ochote oglądać mecz, więc udało mu się zostać z nami na dole. W pewnym momencie rozpoczął "męskie przytulanki":
- K., nie pchaj mamy, mamę to boli. Pamietaj, kobiety są delikatne.
- A tatusie?
- K., nie pchaj mamy, mamę to boli. Pamietaj, kobiety są delikatne.
- A tatusie?
wtorek, 5 czerwca 2012
uroruro
Dziś 3. urodziny Tornado.
Zaczęliśmy - niezbyt fortunnie - od wizyty w laboratorium. Ałka i mama miały pobraną krew. Tornado pozwolił sobie założyć "motyla", nawet nie pisnął, ale za to zablokował krew i nic nie poleciało. Drugi raz już nie dał sie ukłuć. Za to wrócił po plasterek dla Ałki.
W czasie porannej inhalacji:
- Nie mogę inhalować się, bo mam małe kolanka.
W przedszkolu był tort i prezenty. I "sto laty" - i podobno Basia śpiewała tak głośno, że aż K. zatykał uszy.
Nikomu nie dał złożyć sobie życzeń przez telfon- od razu przechodził do ofensywy i mówił (np.): "zdowia życziem" i uciekał. Idea rozmawiania przez telefon jest mu na razie obca :).
Zaczęliśmy - niezbyt fortunnie - od wizyty w laboratorium. Ałka i mama miały pobraną krew. Tornado pozwolił sobie założyć "motyla", nawet nie pisnął, ale za to zablokował krew i nic nie poleciało. Drugi raz już nie dał sie ukłuć. Za to wrócił po plasterek dla Ałki.
W czasie porannej inhalacji:
- Nie mogę inhalować się, bo mam małe kolanka.
W przedszkolu był tort i prezenty. I "sto laty" - i podobno Basia śpiewała tak głośno, że aż K. zatykał uszy.
Nikomu nie dał złożyć sobie życzeń przez telfon- od razu przechodził do ofensywy i mówił (np.): "zdowia życziem" i uciekał. Idea rozmawiania przez telefon jest mu na razie obca :).
niedziela, 3 czerwca 2012
egocentryk - update
Szychta od 5.30 - najpierw Pulpet, kwadrans po storpedowaniu Pulpeta o 6.45 - Tornado. Oczwiście obudził wrzaskiem młodszego brata.
Mama: - Obudziłeś T., jesteś egocentrykiem.
Tornado (płacząc): Nie jetem, jetem K-m.
Po zabawie ogrodniczej i przed zabawa kuchenną:
- K., musimy porządnie umyć ręce. Twoje są zupełnie czarne.
- Są czane jak śenty łot.
- Jak co?
- Jak śenty łot.
- A co to znaczy?
- No taki chopak niedziećny tak nazywa się.
Podczas wieczornego mycia zębów:
Tornado: - Ta pata jet gotka.
M.: - Niedługo kupimy ci nową pastę. Może o smoku coli.
T.: - Abo foku. Abo tygysa!!!!!!
Mama: - Obudziłeś T., jesteś egocentrykiem.
Tornado (płacząc): Nie jetem, jetem K-m.
Po zabawie ogrodniczej i przed zabawa kuchenną:
- K., musimy porządnie umyć ręce. Twoje są zupełnie czarne.
- Są czane jak śenty łot.
- Jak co?
- Jak śenty łot.
- A co to znaczy?
- No taki chopak niedziećny tak nazywa się.
Podczas wieczornego mycia zębów:
Tornado: - Ta pata jet gotka.
M.: - Niedługo kupimy ci nową pastę. Może o smoku coli.
T.: - Abo foku. Abo tygysa!!!!!!
piątek, 1 czerwca 2012
czwartek, 31 maja 2012
słabeusz
Dostaliśmy wczoraj pochwałę od pana doktora F., że Tornado dobrze leczymy :). Szkoda tylko, że zapowiada się na długie leczenie. W czasie wizyty u lekarza najważniejsze było, kiedy dotanie rękawiczkowy balonik :). No i popisał się świetną znajomościa porocedury - "oddychaj-nie oddychaj".
A dziś mówi , że jest słaby:):
- K., poszukaj pilota.
- Nie widzę, bo mam słabe rączki.
- Podaj proszę bratu żyrafkę.
- NIe mogiem, bo mam słabe nóżki.
A dziś mówi , że jest słaby:):
- K., poszukaj pilota.
- Nie widzę, bo mam słabe rączki.
- Podaj proszę bratu żyrafkę.
- NIe mogiem, bo mam słabe nóżki.
środa, 30 maja 2012
bły dzień
Jedynym objawem choroby u Tornado jest dziś narzekanie na nas, brata, dzień, wszystko:
- Mam bły dzień, jestem bły. Gupi halatol. Nie będę halował się.
Koniecznie musi to mówić z rękami założonymi jak Ela w "Ubrankach Eli".
W przerwach pomiedzy jednym narzekaniem a drugim daję się z nim dogadać.
I coś miłego zrobić.
Układaliśmy wszystkie domowe puzzle mające poniżej 100 elementów, czytaliśmy mnóstwo książęczek, tańczyliśmy i robiliśmy z K. taczki, turlaliśmy się we trójkę po podłodze od drzwi balkonowych do schodów, pelerynkowy superK. ratował mamę-księżniczkę, a Scooby - Pulpet miał rozwiązywać jakąś zagadkę "kiminalnom".
No i dziś odbyło sie pierwsze przedstawienie, w którym K. brał - prawie czynny - udział. Prawie - bo swój tekst powiedział cichutko pod nosem, w piosenkach śpiewał głównie refreny, opuszczał swoje miejsce na scenie, żeby lepiej przyjrzeć się występującym współprzedszkolakom. Ale i tak był boski ;). Szalenie miło było go zobaczyć wśród reszty dzieciaków.
K. przypomniał sobie o "iciminie C". Przypomniał też sobie o teatrzyku, który oglądaliśmy zimą.
- Mamo, jak byliśmy w kinie (sic.) i ta pani wucała piłkom do góly, to ta ina pani gała na fkszypcach.
- W teatrze i chyba na kontrabasie. Przypomiało ci się?
- Aha, to ja może zaploszem moją pszyjaciółkę I. i znowu tam pojedziemy.
- Świetny pomysł.
- A T. jaką pszyjaciólkę zaposi? Anię?
Do taty wieczorem:
- To ja beńde spał, a ty mi czytaj.
- Mam bły dzień, jestem bły. Gupi halatol. Nie będę halował się.
Koniecznie musi to mówić z rękami założonymi jak Ela w "Ubrankach Eli".
W przerwach pomiedzy jednym narzekaniem a drugim daję się z nim dogadać.
I coś miłego zrobić.
Układaliśmy wszystkie domowe puzzle mające poniżej 100 elementów, czytaliśmy mnóstwo książęczek, tańczyliśmy i robiliśmy z K. taczki, turlaliśmy się we trójkę po podłodze od drzwi balkonowych do schodów, pelerynkowy superK. ratował mamę-księżniczkę, a Scooby - Pulpet miał rozwiązywać jakąś zagadkę "kiminalnom".
No i dziś odbyło sie pierwsze przedstawienie, w którym K. brał - prawie czynny - udział. Prawie - bo swój tekst powiedział cichutko pod nosem, w piosenkach śpiewał głównie refreny, opuszczał swoje miejsce na scenie, żeby lepiej przyjrzeć się występującym współprzedszkolakom. Ale i tak był boski ;). Szalenie miło było go zobaczyć wśród reszty dzieciaków.
K. przypomniał sobie o "iciminie C". Przypomniał też sobie o teatrzyku, który oglądaliśmy zimą.
- Mamo, jak byliśmy w kinie (sic.) i ta pani wucała piłkom do góly, to ta ina pani gała na fkszypcach.
- W teatrze i chyba na kontrabasie. Przypomiało ci się?
- Aha, to ja może zaploszem moją pszyjaciółkę I. i znowu tam pojedziemy.
- Świetny pomysł.
- A T. jaką pszyjaciólkę zaposi? Anię?
Do taty wieczorem:
- To ja beńde spał, a ty mi czytaj.
wtorek, 29 maja 2012
dużo alergii
Tornado znowu chory :(. Ale na chorego nie wygląda. Ani się nie zachowuje :). Jest sobą. Chory, ale Tornado :).
Postanowił myć szlauchem namiot ogrodowy. Wyszedł na taras, postał chwilę, wszedł do domu, po chwili wrócił z kurtką. Zakłada.
- Czemu zakładasz kurtkę?
- Żeby nie zmaznońc, bo wies, ja mam duzo alelgii.
Wwannie:
- Jestem w pszeczkolu i siedziem po tulecku. Takim wannym.
- Wannowym.
- Wannowym, aha. Dziś ucimy się łapania wody do buzi i pucia do celu. Wodom. No nie, niestety, mi nie udało się. Stóbujem jeszcze raz.
Postanowił myć szlauchem namiot ogrodowy. Wyszedł na taras, postał chwilę, wszedł do domu, po chwili wrócił z kurtką. Zakłada.
- Czemu zakładasz kurtkę?
- Żeby nie zmaznońc, bo wies, ja mam duzo alelgii.
Wwannie:
- Jestem w pszeczkolu i siedziem po tulecku. Takim wannym.
- Wannowym.
- Wannowym, aha. Dziś ucimy się łapania wody do buzi i pucia do celu. Wodom. No nie, niestety, mi nie udało się. Stóbujem jeszcze raz.
niedziela, 27 maja 2012
kulinarnie
Wczorajszy dzień zacząl się o 5.50. Tornado wszedł do naszej sypialni i powiedział:
- Dziedziobly lodzice.
Nie rzuciliśmy weń niczym, bo nie mieliśmy nic pod ręką...
Potem był Dzień Rodziny, oglądanie meczu Hubertusa :) i miły wieczór u nas. Najlepsze - próby mycia piłki (M.), butów (Tornado) i koca (P.) w strumieniach zraszacza do trawnika.
P. chciał zaadaptować Pulpeta:). Wczorajszej nocy nie byłby zachwycony takim obrotem spraw. Chociaż pewnie nawet wyjec Pulpet nie obudziłby śpiącego P.... Prawda, K.?
Dzisiejszy poranny dialog z ciocią Fifi:
- K., to jaką zupę dziś ugotujesz?
- Małe dzieci nie gotują zupki, dzieci jom.
I dalej:
- A jak będziesz duży, to jaką zupę będziesz gotował?
- Czekoladową.
No i wszystko jasne.
A, byłabym zapomniała. Na Dniu Rodziny ciocia R. pisała Tornadu i I. literki na tablicy. Gdy napisała "K" Tornado z radością krzyknął:
- To ja jestem!.
- Dziedziobly lodzice.
Nie rzuciliśmy weń niczym, bo nie mieliśmy nic pod ręką...
Potem był Dzień Rodziny, oglądanie meczu Hubertusa :) i miły wieczór u nas. Najlepsze - próby mycia piłki (M.), butów (Tornado) i koca (P.) w strumieniach zraszacza do trawnika.
P. chciał zaadaptować Pulpeta:). Wczorajszej nocy nie byłby zachwycony takim obrotem spraw. Chociaż pewnie nawet wyjec Pulpet nie obudziłby śpiącego P.... Prawda, K.?
Dzisiejszy poranny dialog z ciocią Fifi:
- K., to jaką zupę dziś ugotujesz?
- Małe dzieci nie gotują zupki, dzieci jom.
I dalej:
- A jak będziesz duży, to jaką zupę będziesz gotował?
- Czekoladową.
No i wszystko jasne.
A, byłabym zapomniała. Na Dniu Rodziny ciocia R. pisała Tornadu i I. literki na tablicy. Gdy napisała "K" Tornado z radością krzyknął:
- To ja jestem!.
środa, 23 maja 2012
krople mucha
Wieczór nam się wczoraj bardzo przedłużył, bo Tornado czekał na dziadka, żeby sie z nim przejechać "katkolem". Było późno, więc zmęczony dzieciak większość czynności ohisteryzowywał.
Po kąpieli:
Ja: - K., uważaj, coś ci cieknie z oczu!
Tornado: - Ja pacziem!
- Aha. O stopy też ci płaczą, leci ci z nich woda.
- Ale na topach nie mam oczów. Tylko ufoludy mają.
Po chwili ufolud grzecznie poszedł do łóżka i z wysiłkiem wysłuchał jednej książeczki. Przytrzymywanie samozamykających się powiek wymagało od Ałki inwencji :).
Dziś rano lekka histeryjka i potężny wrzask z powodu niewyspania, a dzień "przedszkolny", więc pobudka wczesna.
W ramach kontestowania śniadania siedział przed oknem:
- Patrz mamku, jakiś much tu siedzi.
Po kąpieli:
Ja: - K., uważaj, coś ci cieknie z oczu!
Tornado: - Ja pacziem!
- Aha. O stopy też ci płaczą, leci ci z nich woda.
- Ale na topach nie mam oczów. Tylko ufoludy mają.
Po chwili ufolud grzecznie poszedł do łóżka i z wysiłkiem wysłuchał jednej książeczki. Przytrzymywanie samozamykających się powiek wymagało od Ałki inwencji :).
Dziś rano lekka histeryjka i potężny wrzask z powodu niewyspania, a dzień "przedszkolny", więc pobudka wczesna.
W ramach kontestowania śniadania siedział przed oknem:
- Patrz mamku, jakiś much tu siedzi.
wtorek, 22 maja 2012
aniołek
Tornado przywieziony z przedszkola przez dziadka. Wybiega z auta, robi minę aniołka, składa rączki w "amen" i mówi:
- Posie, mogiem jechać do babci, mamku? Badzo posiem.
Oczywiście pojechał. U baci J. toczył zaciekłe boje z bratem ciotecznym, P. Wszystko, co miał w ręku ten drugi, zyskiwało nagle niezwykłą wartość... stawało się wręcz bezcenne.
Od kilku dni walczy o prawo spania u babci. Za każdym razem tłumaczymy mu, że nie ma piżamki lub Ałki. Dziś powiedział babci:
- Nie fkodzi, (że) nie mam piżamki. Jest ciepo, mogiem pać w majtusiach. A Ałkę zabałem z przedszkola.
Pulpet skończył dziś pół roku! Uczcił "małe urodziny" opychając się ziemią ;). Ząb nr 2 się przedziera.
Tornado zazwyczaj przestawia "się" na koniec swojej wypowiedzi. Lubię ;):
- Bo mi tak podoba się.
- Nie chcę uczesać się.
- Posie, mogiem jechać do babci, mamku? Badzo posiem.
Oczywiście pojechał. U baci J. toczył zaciekłe boje z bratem ciotecznym, P. Wszystko, co miał w ręku ten drugi, zyskiwało nagle niezwykłą wartość... stawało się wręcz bezcenne.
Od kilku dni walczy o prawo spania u babci. Za każdym razem tłumaczymy mu, że nie ma piżamki lub Ałki. Dziś powiedział babci:
- Nie fkodzi, (że) nie mam piżamki. Jest ciepo, mogiem pać w majtusiach. A Ałkę zabałem z przedszkola.
Pulpet skończył dziś pół roku! Uczcił "małe urodziny" opychając się ziemią ;). Ząb nr 2 się przedziera.
Tornado zazwyczaj przestawia "się" na koniec swojej wypowiedzi. Lubię ;):
- Bo mi tak podoba się.
- Nie chcę uczesać się.
poniedziałek, 21 maja 2012
trampolina
Mój starszy syn przeprowadził dziś udaną kampanię, której niejeden polityk mógłby mu pozazdrościć. Osłabił moją czujność i wyprowadził w pole. I trafiliśmy na trampolinę kuzynek G. i D. :))))))) Skakali i śpiewali "Koko".
niedziela, 20 maja 2012
ac
W aucie:
- Tato, włącz kominizacie.
W czasie wieczornego czytania:
Tornado: - Chcę książkę o byku.
Tata: - Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- K., ten byk ma tak na imię - Jak.
- HIHIHIHIHIHi.
Pulpet prawie usiadł. Dwa razy. Na razie na jednym półpupku i chwiejnie. Pierwszy raz pełzał po trawie (lubi) i pierwszy raz skakał na trampolinie (lubi, choć czuje respekt). No i zębiszcz się przedziera.
- Tato, włącz kominizacie.
W czasie wieczornego czytania:
Tornado: - Chcę książkę o byku.
Tata: - Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- Ten byk nazywa się jak.
- Nie wiem.
- K., ten byk ma tak na imię - Jak.
- HIHIHIHIHIHi.
Pulpet prawie usiadł. Dwa razy. Na razie na jednym półpupku i chwiejnie. Pierwszy raz pełzał po trawie (lubi) i pierwszy raz skakał na trampolinie (lubi, choć czuje respekt). No i zębiszcz się przedziera.
sobota, 19 maja 2012
wczorajsze
Ja: - Chcesz zerwać kartkę z kalendarza?
Tornado:- Uhm.
- No to zrywaj.
- Jeście musisz przetytać.
- Dziś piątek, osiemnastego maja, imieniny Eryka i Aleksandry.
- Ciekawe, gdzie mieszkają ta Eryka i Sandra?
- K. Dlaczego piłujesz krzesło?
- Żeby było klóciejsze.
Wies mamo, gugałem jusz do T., a on ciongle pacie.
Tornado:- Uhm.
- No to zrywaj.
- Jeście musisz przetytać.
- Dziś piątek, osiemnastego maja, imieniny Eryka i Aleksandry.
- Ciekawe, gdzie mieszkają ta Eryka i Sandra?
- K. Dlaczego piłujesz krzesło?
- Żeby było klóciejsze.
Wies mamo, gugałem jusz do T., a on ciongle pacie.
poimprezowo
Przed wyjazdem na urodziny P.:
- To ty będziesz prowadziła, mamku? (bo ja trzymałam kluczyki).
- Nie, tata.
- A jak tata beńdzie pił alkohol?
Z imprezy Tornado został wyciągnięty siłą, co jest najlepszą recenzją jego zadowolenia, mniej zadowolony był P., któremu Tornado przewracał rower :(. Zwrócić uwagę idola za wszelką cenę...
Po imprezie:
M.: Zaraz idziesz do wanny.
Tornado: Dobrze. Zaraz, nie muszę się myć, pseciesz mam medal! (ale i tak się umył, wujku T.!)
W wannie:
- Miło spędziliśmy popołudnie. (ja)
- Uhm. (Tornado)
- To co Ci się najbardziej podobało na urodzinach P.?
- Samochodziki na pilota. (przynajmniej szczerze)
- A na drugim miejscu?
- Wujek w niebietkiej bluzie.
- Wujek T.?
- Nie, ten dlugi. W lospinanej.
- Wujek M-n.?
- Taaaak!
- A dlaczego?
- Bo miał śluboklent.
- To ty będziesz prowadziła, mamku? (bo ja trzymałam kluczyki).
- Nie, tata.
- A jak tata beńdzie pił alkohol?
Z imprezy Tornado został wyciągnięty siłą, co jest najlepszą recenzją jego zadowolenia, mniej zadowolony był P., któremu Tornado przewracał rower :(. Zwrócić uwagę idola za wszelką cenę...
Po imprezie:
M.: Zaraz idziesz do wanny.
Tornado: Dobrze. Zaraz, nie muszę się myć, pseciesz mam medal! (ale i tak się umył, wujku T.!)
W wannie:
- Miło spędziliśmy popołudnie. (ja)
- Uhm. (Tornado)
- To co Ci się najbardziej podobało na urodzinach P.?
- Samochodziki na pilota. (przynajmniej szczerze)
- A na drugim miejscu?
- Wujek w niebietkiej bluzie.
- Wujek T.?
- Nie, ten dlugi. W lospinanej.
- Wujek M-n.?
- Taaaak!
- A dlaczego?
- Bo miał śluboklent.
czwartek, 17 maja 2012
kundele
Ja: Ten pies to pudel, taka rasa.
Tornado: A Rondel to rasa kundel.
Ja: No w jakims sensie.
Tornado: To Misio i Fredzio też są kundelami?
W czasie oglądania "Brygady RR":
- Mamo, musisz tu psyjść koło taty. Razem będziecie mnie obraniać!
Tornado: A Rondel to rasa kundel.
Ja: No w jakims sensie.
Tornado: To Misio i Fredzio też są kundelami?
W czasie oglądania "Brygady RR":
- Mamo, musisz tu psyjść koło taty. Razem będziecie mnie obraniać!
środa, 16 maja 2012
brzuchoból
Złe wiadomości, z gatunku - spodziewaliśmy się, ale mieliśmy nadzieję, że się mylimy. Myśli lecące w stronę Międzylesia. I mało miejsca na radość.
Środa, więc mało Tornado, ale za to koncentrat, nie płyn :). I szaleństwa, i histerie. I powrót "problemu pompy".
W przedszkolu uczą się o łące. Nie mogliśmy się za wiele o tym dowiedzieć, ale wiemy już, że na łąkach nie miszkają słonie.
Pulpet - od kilku dniu trudnoodrywalny od mamy. A konkretniej - kawałka mamy. Jednego z dwóch kawałków mamy. W przerwach pomiędzy uprawianiem hobby - pelzanie i koci grzbiet. Podpełz do pudełka, otworzył je i zjadł paragon, który znalazł w środku. Ciekawe, czy ktoś uwzględni mi reklamację, gdy coś okaże się z nimi nie tak ;).
Środa, więc mało Tornado, ale za to koncentrat, nie płyn :). I szaleństwa, i histerie. I powrót "problemu pompy".
W przedszkolu uczą się o łące. Nie mogliśmy się za wiele o tym dowiedzieć, ale wiemy już, że na łąkach nie miszkają słonie.
Pulpet - od kilku dniu trudnoodrywalny od mamy. A konkretniej - kawałka mamy. Jednego z dwóch kawałków mamy. W przerwach pomiędzy uprawianiem hobby - pelzanie i koci grzbiet. Podpełz do pudełka, otworzył je i zjadł paragon, który znalazł w środku. Ciekawe, czy ktoś uwzględni mi reklamację, gdy coś okaże się z nimi nie tak ;).
wtorek, 15 maja 2012
czwartek, 10 maja 2012
żyrafka
Wczoraj dzień zakręcony - wyprawa do "naszej" szkoły i do Warszawy. Śmieszne, że teraz dla nas dotarcie na Ochotę, gdzie kiedyś mieszkaliśmy, jest wyprawą.
Gdy pakowałam Pulpeta w foteliku do auta:
M.: Nie składaj tego pałąka, można na nim coś powiesić.
Ja (zła): No tak, żyrafkę, której zapomniałam zabrać z domu.
Tornado: Nie matw sie mamku, czasami tak jest, że sie zapomina zabielnońć rzeczy dla małych dzidziusiów.
Gdy pakowałam Pulpeta w foteliku do auta:
M.: Nie składaj tego pałąka, można na nim coś powiesić.
Ja (zła): No tak, żyrafkę, której zapomniałam zabrać z domu.
Tornado: Nie matw sie mamku, czasami tak jest, że sie zapomina zabielnońć rzeczy dla małych dzidziusiów.
środa, 9 maja 2012
zła pani
Kiedy ma się pierwsze dziecko, nie wie się przede wszystkim jednej rzeczy - jedno dziecko, do tego niemowlę, to małe wakacje. W porównaniu do bycia z dwojgiem. Nie wiem, jak to jest z większą liczbą, podobno przy czwórce ma się znowu luz. Wierzę, nie będę sprawdzać ;).
U nas dziś małe wakacje, bo Tornado w przedszkolu, a Pulpetowi udało się mieć dwie solidne drzemki. A w czasie aktywności był tak zajęty próbami czworakowania, że mama była mu tylko potrzebna od czasu do czasu do wyjmowania go z ciasnych kątow, w które się zapędzał. W tym czasie ja doprowadzałam dom do stanu używalności, dzięki czemu jestem ciut mniej sfrustrowana :).
M. przyniósł wielka pakę z książkami - mamy już wszytkie "Basie"! Tornado przejrzał uważnie wszystkie książki. I poszliśmy na podwórko, podlewać, pielić i takie tam. Nie przeczytaliśmy nic, zostawiliśmy sobie na wieczór.
Wieczorem do taty:
- Nie czytaj mi "Basia i plac zabaw". (przejętym głosem)
- Czemu?
- Bo tam jest ta zła pani.
Chłopaki śpią (uff), teraz zabieram się do czytania "Baś", żeby zobaczyć, o jaką złą pania chodzi.
U nas dziś małe wakacje, bo Tornado w przedszkolu, a Pulpetowi udało się mieć dwie solidne drzemki. A w czasie aktywności był tak zajęty próbami czworakowania, że mama była mu tylko potrzebna od czasu do czasu do wyjmowania go z ciasnych kątow, w które się zapędzał. W tym czasie ja doprowadzałam dom do stanu używalności, dzięki czemu jestem ciut mniej sfrustrowana :).
M. przyniósł wielka pakę z książkami - mamy już wszytkie "Basie"! Tornado przejrzał uważnie wszystkie książki. I poszliśmy na podwórko, podlewać, pielić i takie tam. Nie przeczytaliśmy nic, zostawiliśmy sobie na wieczór.
Wieczorem do taty:
- Nie czytaj mi "Basia i plac zabaw". (przejętym głosem)
- Czemu?
- Bo tam jest ta zła pani.
Chłopaki śpią (uff), teraz zabieram się do czytania "Baś", żeby zobaczyć, o jaką złą pania chodzi.
wtorek, 8 maja 2012
o czym milczą wierzby
Dziś dzień z gatunku - "mamy o tym nie mówią (ani tym bardziej nie piszą na blogach;)". Czyli chłopaki, cieszcie się, że przeżyliście. To, że jesteście w cali i zdrowi to tylko dowód, że kocha się mimo :).
Jeszcze nie dokonałam całkowitego bilansu strat, wystarczy, że chłopcy rozwalili mi okulary (w przypadku Tornado - to już drugie). Pulpet zrzucił mi z nosa, a K. w chwilę potem na nich siadł. A ja mam -5,5... i bez okularów widzę barwne plamy.
- Jestem za was zła, bo popsuliście mi okulary.
- Nie martw się, pukię ci nowe.
- A skąd weźmiesz pieniądze, żeby je kupić?
- Z bankomatu.
- A masz kartę?
- Foją wezme.
- Ale żeby móc pieniądze wydawać, to najpierw trzeba je zarobić.
- Można tez wykopać.
- Wykopać?
- Jak gólnik.
- A z "Basi" pamiętasz? To przypomnij sobie, co powiedziała o tym mama Basi.
- No że gólnik wykopuje sól lub wengiel.
- No właśnie, górnik zarabia pieniądze, a nie je wykopuje.
- To ja zalobiem.
- A gdzie będziesz pracować?
- W kole. Będziem uczył atamatyki, jak tatuś lub machania laz, trzi, cztely. Imnatyki.
Pulpet uczulony - marchewka i jabłko. Policzki jak u dziewcząt w rosyjskich bajkach. Może mu minie.
Jeszcze nie dokonałam całkowitego bilansu strat, wystarczy, że chłopcy rozwalili mi okulary (w przypadku Tornado - to już drugie). Pulpet zrzucił mi z nosa, a K. w chwilę potem na nich siadł. A ja mam -5,5... i bez okularów widzę barwne plamy.
- Jestem za was zła, bo popsuliście mi okulary.
- Nie martw się, pukię ci nowe.
- A skąd weźmiesz pieniądze, żeby je kupić?
- Z bankomatu.
- A masz kartę?
- Foją wezme.
- Ale żeby móc pieniądze wydawać, to najpierw trzeba je zarobić.
- Można tez wykopać.
- Wykopać?
- Jak gólnik.
- A z "Basi" pamiętasz? To przypomnij sobie, co powiedziała o tym mama Basi.
- No że gólnik wykopuje sól lub wengiel.
- No właśnie, górnik zarabia pieniądze, a nie je wykopuje.
- To ja zalobiem.
- A gdzie będziesz pracować?
- W kole. Będziem uczył atamatyki, jak tatuś lub machania laz, trzi, cztely. Imnatyki.
Pulpet uczulony - marchewka i jabłko. Policzki jak u dziewcząt w rosyjskich bajkach. Może mu minie.
poniedziałek, 7 maja 2012
random
Ostatnie kilka dni były tak intensywne, że nie starczyło mi czasu i sił na zapisywanie. Taki paradoks - gdy prowadzi się intensywne życie ("blog worthy" ;)) kiedy wreszcie dzieje się coś godne zapisania :), zostaje mało czasu na zapisywanie.
Sobota i niedziela upłynęła nam z Bzyniakami. Dzieci brudne i szczęśliwe.Wyprawy w pola w poszukiwaniu kota i bażantów - pod przewodnictwem Starszej M. Przebieranki. Daleki spacer. Wspólna kąpiel z dziewczynami (pewnie ostatna w życiu Tornado - on + dwie panienki ;, niedługo zaczną się wstydzić), woda czarna jak święta ziemia. Wspólne czytanie przed snem (życzenie Starszej M. -"Basia i nowy braciszek", Tornado - "Polowanie na lisa", a jakże, niestety juz nie mówi "a lisa" :( ).
Młodsza M.:
- Kocham cię K.
Starsza M.:
- Ja też cię kocham, K.
Tornado:
- Kocham was, dzie(w)ciny.
Z tatą w drodze z R., zobaczyli samochód udekorowany balonami:
- Dlaczego on jest taki w balonach?
- Bo ci państwo jadą do ślubu. My też z mamusią jechaliśmy tak do ślubu (co jest akurat nieprawdą, bo nasza jedyna samochodowa dekoracja - bukiet kwiatów - spadła po przejechaniu 500 metrów i jechała potem w bagażniku) i ty też, jak będziesz brać ślub, to będzies tak jechał. A z którą dziewczyną się ożenisz?
- Z mamą.
- Ale z mamą nie możesz, bo mama już ma męża. Musisz z jakąś inną dziewczyną.
- Nie mogiem, bo obca mnie będzie wyrzucała z domu.
Przy czytaniu książęczki z angielskimi słówkami:
- Dis is e kaczuszka.
Pulpet jest coraz skuteczniejszym pełzaczem, nieco frustruje go kończąca się powierzchnia pomieszczeń lub dostawanie się pod kanapę tudzież komodę. Dziś zaczął się bujać w pozycji na czworakach - potem robi szczupaka do przodu, ale na razie nie udaje mu się ruszyć. Chyba będzie próbował do skutku :), baaaardzo mu się podoba bycie mobilnym.
Sobota i niedziela upłynęła nam z Bzyniakami. Dzieci brudne i szczęśliwe.Wyprawy w pola w poszukiwaniu kota i bażantów - pod przewodnictwem Starszej M. Przebieranki. Daleki spacer. Wspólna kąpiel z dziewczynami (pewnie ostatna w życiu Tornado - on + dwie panienki ;, niedługo zaczną się wstydzić), woda czarna jak święta ziemia. Wspólne czytanie przed snem (życzenie Starszej M. -"Basia i nowy braciszek", Tornado - "Polowanie na lisa", a jakże, niestety juz nie mówi "a lisa" :( ).
Młodsza M.:
- Kocham cię K.
Starsza M.:
- Ja też cię kocham, K.
Tornado:
- Kocham was, dzie(w)ciny.
Z tatą w drodze z R., zobaczyli samochód udekorowany balonami:
- Dlaczego on jest taki w balonach?
- Bo ci państwo jadą do ślubu. My też z mamusią jechaliśmy tak do ślubu (co jest akurat nieprawdą, bo nasza jedyna samochodowa dekoracja - bukiet kwiatów - spadła po przejechaniu 500 metrów i jechała potem w bagażniku) i ty też, jak będziesz brać ślub, to będzies tak jechał. A z którą dziewczyną się ożenisz?
- Z mamą.
- Ale z mamą nie możesz, bo mama już ma męża. Musisz z jakąś inną dziewczyną.
- Nie mogiem, bo obca mnie będzie wyrzucała z domu.
Przy czytaniu książęczki z angielskimi słówkami:
- Dis is e kaczuszka.
Pulpet jest coraz skuteczniejszym pełzaczem, nieco frustruje go kończąca się powierzchnia pomieszczeń lub dostawanie się pod kanapę tudzież komodę. Dziś zaczął się bujać w pozycji na czworakach - potem robi szczupaka do przodu, ale na razie nie udaje mu się ruszyć. Chyba będzie próbował do skutku :), baaaardzo mu się podoba bycie mobilnym.
sobota, 28 kwietnia 2012
gil
Dziecko, które nigdy nie widziało grillowania:
- Ty oporzisz gil, ja wrziucem palówkę, ty zamkniesz gil, a potem gil będzie gilować.
- Ty oporzisz gil, ja wrziucem palówkę, ty zamkniesz gil, a potem gil będzie gilować.
piątek, 27 kwietnia 2012
otrampkowany
Zapowiadała się wczesna pobudka, bo Tornado po 5 wrzasnął:
- Mamku, śpiewaj mi o soneczku!
Na szczęście udało sie go storpedować i odwlec wstrząsający występ wokalny.
Mieliśmy zamiar odebrać Tornado z przedszkola trochę wcześniej. Ale dzieciaki wlaśnie wychodziły na plac zabaw i Tornado szlochał, że on marzy o pójściu na podwórko, więc spędziliśmy z nim godzinę w przedszkolnej piaskownicy. Miło było podejrzeć fragmenty "osobistego życia osobnego" naszego starszego syna. Śmieszne naśladowanie starszych chłopaków, chłopackie przechwalanki i zdobywanie punktów u chłopaków, szczególnie u N., z powodu fajnego młodszego brata :). Milo było posłuchać odgłosów czajki i dzięcioła (M. twierdzi, że zielonego :)).
Dzien dziś tak piekny, że trudno było usiedzieć w domu. Pozwoliliśmy K. hasać samodzielnie po tarasie. Po 5 minutach wrócił do domu po trampki. Że mu na bosaka niewygodnie po tarasie biegać. Po kilku sekundach biegania otrampkowanego - zniknął z pola widzenia. Uciekł na podwórko.
- K., gdzie jestes?
- Tu mamku.
- Miałeś być na tarasie!
- Ale ja wolem na puulku (podwórku - zapisałam oprzez "u", żeby zaznaczyć, że nie o małe pole chodzi....). Nie będziem chodził na ulice. Obiecujem.
- A gdy ktoś powie, że chciałby sobie takiego ładnego chłopca jak ty zabrać do domu?
- To będe krzyczał "NIEEEEEEEE".
No więc wyszłam na podwórko. Podlewaliśmy roślinki. Tornado nalewał wodę do swojej konewki i w związku z tym musiał trzy razy sie przebierać. Za pierwszym razem powiedział do taty:
- Moge wejść w butach? Mam takie eleganckie trampki. (:))
- Dziś ci pozwalam mi czytać - powiedział mój łaskawca wieczorem, przed snem. Pozwolił mi też zaśpiewać sobie "(N)a Wojtusia" ;).
Śpiewny początek i koniec :).
- Mamku, śpiewaj mi o soneczku!
Na szczęście udało sie go storpedować i odwlec wstrząsający występ wokalny.
Mieliśmy zamiar odebrać Tornado z przedszkola trochę wcześniej. Ale dzieciaki wlaśnie wychodziły na plac zabaw i Tornado szlochał, że on marzy o pójściu na podwórko, więc spędziliśmy z nim godzinę w przedszkolnej piaskownicy. Miło było podejrzeć fragmenty "osobistego życia osobnego" naszego starszego syna. Śmieszne naśladowanie starszych chłopaków, chłopackie przechwalanki i zdobywanie punktów u chłopaków, szczególnie u N., z powodu fajnego młodszego brata :). Milo było posłuchać odgłosów czajki i dzięcioła (M. twierdzi, że zielonego :)).
Dzien dziś tak piekny, że trudno było usiedzieć w domu. Pozwoliliśmy K. hasać samodzielnie po tarasie. Po 5 minutach wrócił do domu po trampki. Że mu na bosaka niewygodnie po tarasie biegać. Po kilku sekundach biegania otrampkowanego - zniknął z pola widzenia. Uciekł na podwórko.
- K., gdzie jestes?
- Tu mamku.
- Miałeś być na tarasie!
- Ale ja wolem na puulku (podwórku - zapisałam oprzez "u", żeby zaznaczyć, że nie o małe pole chodzi....). Nie będziem chodził na ulice. Obiecujem.
- A gdy ktoś powie, że chciałby sobie takiego ładnego chłopca jak ty zabrać do domu?
- To będe krzyczał "NIEEEEEEEE".
No więc wyszłam na podwórko. Podlewaliśmy roślinki. Tornado nalewał wodę do swojej konewki i w związku z tym musiał trzy razy sie przebierać. Za pierwszym razem powiedział do taty:
- Moge wejść w butach? Mam takie eleganckie trampki. (:))
- Dziś ci pozwalam mi czytać - powiedział mój łaskawca wieczorem, przed snem. Pozwolił mi też zaśpiewać sobie "(N)a Wojtusia" ;).
Śpiewny początek i koniec :).
czwartek, 26 kwietnia 2012
szkolnie
Intensywny dzień. Pojechaliśmy we czwórkę do "naszej szkoły".
Przez jakiś czas jechaliśmy za samochodem, który wiózł na przyczepie małą traktoro-kopako-ładowarkę.
- Pać, tam katkol. Taki mały. Ja siońdziem do małego katkolu, bo ja jestem mały, to moge do małego, a nie dużego. Tatuś naciśnie na pilocie taki guzicziek i będem jechał do psiodu, a potem znowu naciśnie i nabiorę łychą coś, a potem puścię.
W szkole Tornado ćwiczył na wuefie z klasą pierwszą, a potem przykleił się do zerówki. Z trudem wyciągnęliśmy go do sklepu po wymarzone trampki. I śmieciarkę ze śmieciakami (duża nagroda).
Pulpet też ćwiczył, akrobacje niemowlakowe i siłę głosu.
Przez jakiś czas jechaliśmy za samochodem, który wiózł na przyczepie małą traktoro-kopako-ładowarkę.
- Pać, tam katkol. Taki mały. Ja siońdziem do małego katkolu, bo ja jestem mały, to moge do małego, a nie dużego. Tatuś naciśnie na pilocie taki guzicziek i będem jechał do psiodu, a potem znowu naciśnie i nabiorę łychą coś, a potem puścię.
W szkole Tornado ćwiczył na wuefie z klasą pierwszą, a potem przykleił się do zerówki. Z trudem wyciągnęliśmy go do sklepu po wymarzone trampki. I śmieciarkę ze śmieciakami (duża nagroda).
Pulpet też ćwiczył, akrobacje niemowlakowe i siłę głosu.
środa, 25 kwietnia 2012
mama poszukiwana
Po przedszkolu umówilismy sie na rodzinne spotkanie M. z Tornado (auto), ja z Pulpetem (wózek) obok budynku gminy. Chłopcy czekali na nas, bawiąc się w poszukiwanie mamy.
- Będziemy fukać mamy. Ty przed miną, a ja za miną.
I po chwili, gdy wrócił zza "miny":
- Nie znalazłem żadnych śladów mamy.
- Dziś w przedkolu uczyliźmy o hoku (smoku), który zamieniał ludzi. W kamień.
- O Bazyliszku?
- Tak!!! Skąd wiedziałeś?
- Chodż, zobaczymy nasze roślinki, jak się mają.
- Popatrz mamku, wylosoły! (wyrosły).
Do pani przejeżdżającej obok naszego domu na rowerze:
- Dziedziobry!
I do mnie szeptem scenicznym:
- Dobrze powiedziałem?
- Będziemy fukać mamy. Ty przed miną, a ja za miną.
I po chwili, gdy wrócił zza "miny":
- Nie znalazłem żadnych śladów mamy.
- Dziś w przedkolu uczyliźmy o hoku (smoku), który zamieniał ludzi. W kamień.
- O Bazyliszku?
- Tak!!! Skąd wiedziałeś?
- Chodż, zobaczymy nasze roślinki, jak się mają.
- Popatrz mamku, wylosoły! (wyrosły).
Do pani przejeżdżającej obok naszego domu na rowerze:
- Dziedziobry!
I do mnie szeptem scenicznym:
- Dobrze powiedziałem?
wtorek, 24 kwietnia 2012
paka i staruszka
Dzień "z przedszkolem", więc mało Tornada, dużo Pulpeta :).
Z Pulpetem przewalanki, przytulanki, przeczytanki. Nauka chwytania stóp i zjeżdżania z leżaczka. Z przekrętem :). No i pierwszy ziemniaczek! Na razie jedzenie łyżeczką jest zbyt trudne, a kartofel jest mniej smaczny niż mleczko. I chrupki kukurydziane od brata.
Z Tornado po powrocie z przedszkola bawiliśmy się w przytulankową zabawę, ja byłam łóżkiem, które było: łaskoczuszkiem, drapuszkiem, kołysuszkiem, mruczuszkiem itd.
Oglądaliśmy "Baby beetles", w czasie piosenki o misiu:
- Lecem po Ałka tediber.(z akcentem na "di")
A potem przytulając Ałkę tańczył i śpiewał jej do uszka.
Wieczorem, przed zasypianiem:
1. Awantura, że ma czytać tata, bo "ja nie lubiem, jak mama czita. Jak będzie dzień, to ci pozwolę, ale nie jak jest noc". (bez łaski :))
2. - Gdzie jest stara firanka?
- Mama ją uprała, bo była trochę brudna.
- O rety. Była stara jak babcia E. i dziadziuś. Babcia J. jest nowa. I ciocia Pipi. A mama jest trochę stara. Ma kawałek nowego, ale jest stara.
3. W książeczce pojawiły sie słowa źrebię i źrebaczek.
- Czemu są takie dwa?
- Bo to są dwa określenia na to samo, tak jak K-o i K-k.
- Albo tata i paka?
- Paka?
- Nie wiedziałem jak powiedzieć, to tak wymyśliłem.
Ps specjalnie dla "nawróconej logopedki" - "lodópka" :).
Z Pulpetem przewalanki, przytulanki, przeczytanki. Nauka chwytania stóp i zjeżdżania z leżaczka. Z przekrętem :). No i pierwszy ziemniaczek! Na razie jedzenie łyżeczką jest zbyt trudne, a kartofel jest mniej smaczny niż mleczko. I chrupki kukurydziane od brata.
Z Tornado po powrocie z przedszkola bawiliśmy się w przytulankową zabawę, ja byłam łóżkiem, które było: łaskoczuszkiem, drapuszkiem, kołysuszkiem, mruczuszkiem itd.
Oglądaliśmy "Baby beetles", w czasie piosenki o misiu:
- Lecem po Ałka tediber.(z akcentem na "di")
A potem przytulając Ałkę tańczył i śpiewał jej do uszka.
Wieczorem, przed zasypianiem:
1. Awantura, że ma czytać tata, bo "ja nie lubiem, jak mama czita. Jak będzie dzień, to ci pozwolę, ale nie jak jest noc". (bez łaski :))
2. - Gdzie jest stara firanka?
- Mama ją uprała, bo była trochę brudna.
- O rety. Była stara jak babcia E. i dziadziuś. Babcia J. jest nowa. I ciocia Pipi. A mama jest trochę stara. Ma kawałek nowego, ale jest stara.
3. W książeczce pojawiły sie słowa źrebię i źrebaczek.
- Czemu są takie dwa?
- Bo to są dwa określenia na to samo, tak jak K-o i K-k.
- Albo tata i paka?
- Paka?
- Nie wiedziałem jak powiedzieć, to tak wymyśliłem.
Ps specjalnie dla "nawróconej logopedki" - "lodópka" :).
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)