Ostatnie kilka dni były tak intensywne, że nie starczyło mi czasu i sił na zapisywanie. Taki paradoks - gdy prowadzi się intensywne życie ("blog worthy" ;)) kiedy wreszcie dzieje się coś godne zapisania :), zostaje mało czasu na zapisywanie.
Sobota i niedziela upłynęła nam z Bzyniakami. Dzieci brudne i szczęśliwe.Wyprawy w pola w poszukiwaniu kota i bażantów - pod przewodnictwem Starszej M. Przebieranki. Daleki spacer. Wspólna kąpiel z dziewczynami (pewnie ostatna w życiu Tornado - on + dwie panienki ;, niedługo zaczną się wstydzić), woda czarna jak święta ziemia. Wspólne czytanie przed snem (życzenie Starszej M. -"Basia i nowy braciszek", Tornado - "Polowanie na lisa", a jakże, niestety juz nie mówi "a lisa" :( ).
Młodsza M.:
- Kocham cię K.
Starsza M.:
- Ja też cię kocham, K.
Tornado:
- Kocham was, dzie(w)ciny.
Z tatą w drodze z R., zobaczyli samochód udekorowany balonami:
- Dlaczego on jest taki w balonach?
- Bo ci państwo jadą do ślubu. My też z mamusią jechaliśmy tak do ślubu (co jest akurat nieprawdą, bo nasza jedyna samochodowa dekoracja - bukiet kwiatów - spadła po przejechaniu 500 metrów i jechała potem w bagażniku) i ty też, jak będziesz brać ślub, to będzies tak jechał. A z którą dziewczyną się ożenisz?
- Z mamą.
- Ale z mamą nie możesz, bo mama już ma męża. Musisz z jakąś inną dziewczyną.
- Nie mogiem, bo obca mnie będzie wyrzucała z domu.
Przy czytaniu książęczki z angielskimi słówkami:
- Dis is e kaczuszka.
Pulpet jest coraz skuteczniejszym pełzaczem, nieco frustruje go kończąca się powierzchnia pomieszczeń lub dostawanie się pod kanapę tudzież komodę. Dziś zaczął się bujać w pozycji na czworakach - potem robi szczupaka do przodu, ale na razie nie udaje mu się ruszyć. Chyba będzie próbował do skutku :), baaaardzo mu się podoba bycie mobilnym.
Mewino, wpadnij do mnie po nagrodę, pozdrawiam, Ania
OdpowiedzUsuń