Wieczór nam się wczoraj bardzo przedłużył, bo Tornado czekał na dziadka, żeby sie z nim przejechać "katkolem". Było późno, więc zmęczony dzieciak większość czynności ohisteryzowywał.
Po kąpieli:
Ja: - K., uważaj, coś ci cieknie z oczu!
Tornado: - Ja pacziem!
- Aha. O stopy też ci płaczą, leci ci z nich woda.
- Ale na topach nie mam oczów. Tylko ufoludy mają.
Po chwili ufolud grzecznie poszedł do łóżka i z wysiłkiem wysłuchał jednej książeczki. Przytrzymywanie samozamykających się powiek wymagało od Ałki inwencji :).
Dziś rano lekka histeryjka i potężny wrzask z powodu niewyspania, a dzień "przedszkolny", więc pobudka wczesna.
W ramach kontestowania śniadania siedział przed oknem:
- Patrz mamku, jakiś much tu siedzi.
O/T - czy książka dotarła?
OdpowiedzUsuń