Wczoraj dzień zakręcony - wyprawa do "naszej" szkoły i do Warszawy. Śmieszne, że teraz dla nas dotarcie na Ochotę, gdzie kiedyś mieszkaliśmy, jest wyprawą.
Gdy pakowałam Pulpeta w foteliku do auta:
M.: Nie składaj tego pałąka, można na nim coś powiesić.
Ja (zła): No tak, żyrafkę, której zapomniałam zabrać z domu.
Tornado: Nie matw sie mamku, czasami tak jest, że sie zapomina zabielnońć rzeczy dla małych dzidziusiów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz