wtorek, 24 kwietnia 2012

paka i staruszka

Dzień "z przedszkolem", więc mało Tornada, dużo Pulpeta :).



Z Pulpetem przewalanki, przytulanki, przeczytanki. Nauka chwytania stóp i zjeżdżania z leżaczka. Z przekrętem :). No i pierwszy ziemniaczek! Na razie jedzenie łyżeczką jest zbyt trudne, a kartofel jest mniej smaczny niż mleczko. I chrupki kukurydziane od brata.


Z Tornado po powrocie z przedszkola bawiliśmy się w przytulankową zabawę, ja byłam łóżkiem, które było: łaskoczuszkiem, drapuszkiem, kołysuszkiem, mruczuszkiem itd.


Oglądaliśmy "Baby beetles", w czasie piosenki o misiu:
- Lecem po Ałka tediber.(z akcentem na "di")
A potem przytulając Ałkę tańczył i śpiewał jej do uszka.


Wieczorem, przed zasypianiem:
1. Awantura, że ma czytać tata, bo "ja nie lubiem, jak mama czita. Jak będzie dzień, to ci pozwolę, ale nie jak jest noc". (bez łaski :))


2. - Gdzie jest stara firanka?
- Mama ją uprała, bo była trochę brudna.
- O rety. Była stara jak babcia E. i dziadziuś. Babcia J. jest nowa. I ciocia Pipi. A mama jest trochę stara. Ma kawałek nowego, ale jest stara.


3. W książeczce pojawiły sie słowa źrebię i źrebaczek.
- Czemu są takie dwa?
- Bo  to są dwa określenia na to samo, tak jak K-o i K-k.
- Albo tata i paka?
- Paka?
- Nie wiedziałem jak powiedzieć, to tak wymyśliłem.


Ps specjalnie dla "nawróconej logopedki" - "lodópka" :).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz