Tornado w czasie porannego rozczmuchiwania:
- Pojedziemy w wakacje na biwak, będziemy pać w moim namiocie-atobusie, jeszcze z I-ką, ciocią R. i wujkiem A.
- A gdzie będzie dzidzia A.?
- U wujka A. na lączkach będzie sobie pać.
Uff, ale będzie ciasno w tym namiocie :). Trzeba uważać, co się dzieciom czyta :). Bo to z "Basi i biwak".
Potem prawie cały dzień u babci J., bo rodzice z T. pojechali do Janek, bardzo starając się nie wymawiać słowa Ikea, które na Tornado działa jak "do startu, gotowi, start".
U babci - ganiał po podwórku, wykradł siekierę i groził, że zetnie ogromną lipę, przerzucal coś widłami i obiecywał dziadkowi, że zostanie jego pomocnikiem, zaliczal kałuże, bawił się z psami. Oczywiście wszystko w kasku, żeby było bezpieczniej (jeszcze raz dziękujemy, P.! i K.! i T.!) ;).
Pulpet nauczył się przekręcać z brzuszka na plecy. Rotacyjnie pokonuje krótkie dystanse. Rączki "zjada" po same łokcie.
W czasie kąpieli Pulpeta Tornado zapytał:
- A jak T. urodził się?
-Byl taki mały u mamy w brzuszku, potem rósł coraz większy. Pamiętasz, jaki mama miala duży brzuch?
- Uhm.
- A potem pojechałam do szpitala i mialam taka operację, i pani doktor wyjęła mi T. z brzucha. Druga pani doktor zważyła, zmierzyła i zbadała T., potem owinieto go w kocyk i dano mi do przytulenia. Ty też sie tak urodziłeś.
W tym momecie K. wyleciał z łazienki jak torpeda, po chwili wrócił owinięty w ciuch-ciuch kocyk i wtulił sie we mnie.
K., nie zapomne tego uczucia, kiedy pani doktor ocierała Twoim noskiem o mój nos zaraz po Twoim urodzeniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz