Intensywny dzień. Pojechaliśmy we czwórkę do "naszej szkoły".
Przez jakiś czas jechaliśmy za samochodem, który wiózł na przyczepie małą traktoro-kopako-ładowarkę.
- Pać, tam katkol. Taki mały. Ja siońdziem do małego katkolu, bo ja jestem mały, to moge do małego, a nie dużego. Tatuś naciśnie na pilocie taki guzicziek i będem jechał do psiodu, a potem znowu naciśnie i nabiorę łychą coś, a potem puścię.
W szkole Tornado ćwiczył na wuefie z klasą pierwszą, a potem przykleił się do zerówki. Z trudem wyciągnęliśmy go do sklepu po wymarzone trampki. I śmieciarkę ze śmieciakami (duża nagroda).
Pulpet też ćwiczył, akrobacje niemowlakowe i siłę głosu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz