Wczesna pobudka. Obaj panowie powitali wcześnie dzień. Przed 6.
- K., jest noc, idź spać.
- Jest jasno, nie ciemno-ciemno. U mnie nie jest kololu czanego.
No więc wstaliśmy. Dzięki temu zobaczyliśmy młodego sarniego chłopaka, który z trudem przechodził przez zamoknięte pole pszenicy (wyglądające jak pole ryżowe) tuż przy naszym domu. I bażanty uciekające przed nim jak struś pędziwiatr (mykmyk).
Tornado stwierdził, że chciałby mieć dodatkowe okno nad schodami.
- Jak mamy zrobić nowe okno?
- Pukimy w Ikei.
- Ale tam chyba nie sprzedają okien...
- To pukimy drewno jasne i ciemne, coś metaowego, ko (szkło) i będziemy tukać motkiem i zobimy okno.
I wszystko jasne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz