czwartek, 29 listopada 2012

diadeły

W czasie czytania książki z nowej dostawy z biblioteki:

- Mamo, to jest anioł na śniegu zr/lobiony?
- Uhm.
- A jak się robi tego, no tego, no tego, uhm, yyyy, tego co Bluno będzie jak będzie niegrzeczny, co ma takie (pokazał na czoło) i ogon?
- Diabełka?
- No właśnie, diadełka?

A potem, tuż po modlitwie, przed snem:
- Mamo, a możesz poprosić Pana Boga, żeby nie było umierania?
Poprosiłam w jego imieniu.
- Synku, odpowiedział Ci Pan Bóg?
- Tak, że musi być. Smucę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz