wtorek, 5 czerwca 2012

uroruro

Dziś 3. urodziny Tornado.



Zaczęliśmy - niezbyt fortunnie - od wizyty w laboratorium. Ałka i mama miały pobraną krew. Tornado pozwolił sobie założyć "motyla", nawet nie pisnął, ale za to zablokował krew i nic nie poleciało. Drugi raz już nie dał sie ukłuć. Za to wrócił po plasterek dla Ałki.


W czasie porannej inhalacji:
- Nie mogę inhalować się, bo mam małe kolanka.


W przedszkolu był tort i prezenty. I "sto laty" - i podobno Basia śpiewała tak głośno, że aż K. zatykał uszy.


Nikomu nie dał złożyć sobie życzeń przez telfon- od razu przechodził do ofensywy i mówił (np.): "zdowia życziem" i uciekał. Idea rozmawiania przez telefon jest mu na razie obca :).



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz