Pulpet rozwija się językowo - pies to "ałała", pingwin - "ta(k)" ("dzień dobry, tu pingwin, głową skinąć umiem").
Tornado przeżywa smutki egzystencjalne - marwi się istnieniem śmierci i rząda, by ktoś cos z tym zrobił, bo to "nieplawiedliwe". Wczoraj przez pół godziny przed snem płakał z powodu śmierci, nierozważnie zaczęłam mu czytać "Babcię na jabłoni". Ae kto mógł przewidzieć, że K. tak zareaguje...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz