Tornado przeżywa kolejny etap rolniczej fascynacji. Wieczorem czytamy kolejne książki "o gopodalstwie". Na widok krówki Emilki dostaję dreszczy... Tata jest poprawiany, gdy przeczyta coś w innej kolejności niż mama:
- Katkol nie tak omawia się. Telas o silniku czitaj.
Do osiołka do skakania zostały przywiązane dwie poduszki - w charakterze pługu. Tornado wyszedł z tym zestawem na podwórko.
- Dokąd sie z tym wybierasz syneczku?
- Na pole. Benedem olał.
- Jedziemy na obiad do babci J.
- Cziemu?
- Bo babcia nas zaprosiła.
- OOOOO, jak miło!
Tornado "pomagał" tacie montować lampeczki w szafkach kuchennych:
- Ta dabina jet (ws)paniała. Jak na nią wchodzi się, to nie łamie się.
- Świetna lobota tatku.
Tornado i Pulpet wygrali też konkurs na najbrudniejsze dzieci w okolicy - po "taplaniu" się w pszenicy byli czarni, a w wannie po ich kąpieli powstała szeroka obwódka koloru sadzy.
Dziękujemy M. i M. za dzisiejsze spotkanie i za czytanie (poczułam się zdopingowana). Tornado zachwycony M. Ma ochotę podzielić się swoim łóżkiem (w znaczeniu - zamienić się na trochę :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz